Archowum tagów: agregat

Maj 28 2011

Będzie nowa ambona (cz. IV)

Dwa kolejne dni pracy (piątek i sobota) tylko trochę przybliżyły nas do zakończenia budowy. Nawalał agregat prądotwórczy i wszystkie niemal cięcia płyt i innych detali trzeba było wykonywać ręcznie. A sprzętowo nie byliśmy do tego dobrze przygotowani. Wykańczanie wnętrza, ocieplanie wełną mineralną, uszczelnianie połączeń płyt i wykonywanie dziesiątków różnych operacji spowolniło prace tak, że znowu nie osiągnęliśmy zamierzonego celu. Nie dotarły na miejsce materiały na drabinę i część zastrzałów; kolega Grzegorz wyjechał do Kielc i zabrakło samochodu z wyciągarką, aby pochylić czatownię ambony i związać ją z podstawą. Ale może to i dobrze, bo to, co miało być zrobione na wysokości drugiego piętra, zrobiliśmy na parterze. Wykonaliśmy podporę pod przednią ścianę i, w zasadzie jesteśmy gotowi do najefektowniejszej, a zarazem najtrudniejszej operacji łączenia słupów i podniesienia całej konstrukcji. To się wszystko uda, ale dopiero pod koniec przyszłego tygodnia. Na zdjęciu: ambona po końcowym malowaniu, z listwami narożnymi i innymi elementami wykończeniowymi.

Maj 22 2011

Będzie nowa ambona (cz. II)

Budowę ambony rozpoczęliśmy od przewiezienia elementów konstrukcyjnych z <Berlingówki” na „Kowalikową Polanę”. Zadanie trudne, bo załadunek  ciężkich elementów na przyczepę do transportu drewna wymagał sporego wysiłku sześciu osób. Włoski ciągnik z napędem na dwie osie i jego kierowca sprawili się z zadaniem znakomicie. Mieliśmy jednak ponad dwugodzinne opóźnienie, bo – jak to zwykle u nas bywa – rzadko kiedy wszystko przebiega zgodnie z planem. W tym dniu (20 maja) zdołaliśmy ustawić podłogę ambony na platformie montażowej, spoziomować ją i uporządkować plac budowy. Trwało to prawie do dwudziestej.
Następnego dnia rozpoczęliśmy montaż ścian i pozostałych elementów konstrukcyjnych. Musieliśmy prosić o pomoc Grześka Zubkę, bo w trzy osoby nie udawało się nam podnieść na poziom podłogi kilku ciężkich elementów ścian bocznych. Poziomowanie, pionowanie, mocowanie śrubami, nawiercanie otworów pod śruby i sprawdzanie miar zajęło nam czas do wieczora. Przy okazji ujawnił się błąd w posadowieniu jednego z elementów nośnych, który pociągnął za sobą konieczność doraźnych przeróbek dwóch elementów ściennych. Ponieważ mieliśmy agregat prądotwórczy i elektronarzędzia, korekta udała się, chociaż kosztowało nas to sporo czasu. Zainicjowaliśmy prace wykończeniowe i całość konstrukcji nakryliśmy folią przed ewentualnym deszczem, który „straszył” nas przez pół dnia. Czas pracy trzyosobowego zespołu w tym dniu wyniósł równo 11 godzin. Zdjęcia, wykonane „komórką” przedstawiają kolejne fazy montażu ambony, która może służyć nie tylko do zasiadek na „grubego zwierza”, lecz  również jako baza na dwu-trzydniowe polowania kolegów zamiejscowych.