Archiwum kategorii: Aktualności

Maj 16 2018

Wiosna…

Wiosna

Wiosna z mojego miejskiego balkonu wygląda tak samo zachwycająco jak na wsi. Ale radość na widok tej potężnej siły przyrody miesza się we mnie ze smutkiem. Bo to już siedemdziesiąty czwarty raz… Ostatnią zimę straciłem zupełnie. Jakieś dziwne stany grypowe, prawie jeden po drugim przykuły mnie do łoża na miesiąc z okładem i teraz, kiedy mamy nowy sezon, nabieram sił, bom zdechły jakiś, jak ryba pod lodem podczas przyduchy. Robiłem co mogłem, aby być blisko ‚tematu”, więc wymyśliłem korespondencyjne zawody w ROBIENIU NOŻA, do której to konkurencji pozwałem syna Roberta, od którego zaraziłem się pasją „nożoroba”. Maciek dwoma nożami zajął przedostatnie miejsce, a ja uplasowałem się na zaszczytnym drugim. Jego noże patroszą teraz rogacze na Mazowszu, a mój poczeka do rui, jeśli Koledzy w kole nie pospieszą się z wykonaniem planu.
W międzyczasie przystrzelałem broń na strzelnicy w Borze k/Rzeszowa. Trafiliśmy na pogodny, ciepły dzień i będąc na strzelnicy prawie sami, mogliśmy poświęcić naszej broni dowolną ilość czasu. Są bowiem dni, kiedy strzelnicę oblega setka myśliwych kilku kół i wszelkie czynności trzeba wykonywać biegiem.
Zaraz po świętach Wielkiej Nocy, kiedy przestało lać i śnieżyć i nastała wiosenna aura, na przygotowanym jesienią kawałku rodzinnych włości posiałem owies z myślą skoszenia go, przesuszenia i powiązania w snopy na zimowe dokarmianie. Owies wzeszedł b. ładnie, a kiedy nieco odskoczył od ziemi opryskałem uprawę CPrzystrzeliwanie broni.hwastoxem, aby nie miał konkurencji pokarmowej z lebiodą, ostami, przytulią i innymi chwastami. Uprawa zapowiada się b. dobrze i myślę, że będzie z tego jakaś korzyść dla żubrów i niedźwiedzi, bo płowej i dzików u nas „jak na lekarstwo”.
Pomoc syna w przystrzeliwaniu broni musiałem jednak odrobić. W jego obwodzie łowieckim ma „swoją” ambonę, którą postawił kilka lat temu, ale stara się o niej nie zapominać. Pomogłem mu wykosić otoczenie wokół ambony, spryskać je środkiem niszczącym wszelkie zielone porosty i zakonserwować konstrukcję do wysokości ok. dwóch metrów, balkonik i drabinę. Konstrukcja z drewna tartacznego trzyma się świetnie i przy corocznej, niezbyt kosztownej konserwacji służyć będzie myśliwym przez  wiele, wiele lat.                                                                                                                                                    

poletko-paszowe-owsa oprysk-odchwaszczajacy konserwacja-ambony po-szlifie noze-macka prawie-gotowyOwies się kłosi (4 czerwca)

Kwi 20 2018

Poradnik prawny IV 2018r.

poradnik-iv-2018

Lut 08 2018

Drobna awaria „Poradnika…”

Szanowni Koledzy,

drobna awaria oprogramowania obsługującego aktualizację „Poradnika prawnego”, zwykle umieszczanego w innym miejscu mojej strony, spowodowała konieczność awaryjnego umieszczenia go na pierwszej stronie, jako jeden z wpisów. Z korzystania z niego nie będą mieli Koledzy żadnych problemów, bo wszystkie jego funkcje pozostały bez zmian. Przy następnej aktualizacji wprowadzę w tym miejscu nową jego wersję, a w międzyczasie szukał będę możliwości odtworzenia poprzedniego sposobu prezentacji tego dokumentu.
Pozdrawiam
DARZ BÓR!!

 

 

   

Gru 02 2017

Brońmy się śmiało…

Zagroda?Kilkanaście dni temu mój dobry kolega Janek B. z Rakszawy przysłał mi zdjęcie wyszperane w internecie z dołączonym komentarzem, pokazujące akt bezlitosnego znęcania się nad warchlakiem w czasie szkolenia psów myśliwskich. Kila dni temu telewizje komercyjne pokazywały jelenia osaczonego i atakowanego przez psy w czasie polowania, a tłumek przypadkowych gapiów komentował zachowanie się nieporadnego myśliwego, rozmawiającego podobno spokojnie przez telefon komórkowy, jego brak reakcji i ucieczkę do lasu po słownych atakach publiki. Wczoraj późnym wieczorem w jednym z popularnych komercyjnych kanałów telewizyjnych nadano program, w którym przeciwnicy łowiectwa z Zenonem Kruczyńskim w jednej z głównych ról bezceremonialnie atakowali łowiectwo i polskich myśliwych, domagając się zakazu wszelkich polowań, czyli likwidacji Polskiego Związku Łowieckiego.
Argumenty myśliwych, przemawiających za racjonalnym łowiectwem nie docierały do atakujących, w dużej części dlatego, że obrońcy łowiectwa byli do tej obrony bardzo słabo przygotowani, a ich argumenty brzmiały dość naiwnie, jakby wyjęte z ust „małego Kazia”‚, który opowiada o wyższości smaku dziczyzny nad smakiem marchewki. Wszystkie trzy przykłady, łącznie z zamieszczonym zdjęciem, opatrzone odpowiednim komentarzem mogą celowo przedstawiać problem tak, aby wywołać określone reakcje w świadomości widza, słuchacza lub czytelnika. Opublikowane zdjęcie może mieć niewiadome źródło pochodzenia, może nawet nie dotyczyć naszych polskich myśliwych, sądząc po rasach psów, które za chwilę mają rozerwać żywcem warchlaka. Dwa pozostałe reportaże można – dysponując bogaty materiałem nagraniowym zmontować tak, że zadowolą one zarówno przeciwników, jak i sympatyków łowiectwa, w zależności od zapotrzebowania.
Wspólnym mianownikiem wszystkich ataków na polskie łowiectwo, będące częścią naszego narodowego dorobku kulturalnego i obyczajowego jest brak naszej podatności na potrzebę reformowania się naszego łowiectwa pod względem struktur organizacyjnych i sposobów wykonywania polowania.
Wina ta ma często źródło w niezmienianych od dziesięcioleci przepisach, pozwalających na nękanie dzików w zagrodach dziczych, gdzie szkolone są psy myśliwskie, tzw. dzikarze. Gdyby to rolnik szkolił tak psy do pilnowania krów lub owiec na pastwiskach, aby nie oddalały się od stada pozwalając na kąsanie po pęcinach i zaganianie do grupy, odpowiadałby karnie przez odpowiednie organa. Zarówno dzik, jak i krowa komfortowo się nie czują w takich okolicznościach tym bardziej, że dzik do zagrody sam się nie wsiedlił. Uważam, że ciągłe nękanie dzików w zagrodach, gdzie nie mają szans na spokój jest wysoce niemoralne i powinno być bezwzględnie zaprzestane, a zagrody dzicze zlikwidowane. Pies myśliwski to przede wszystkim towarzysz łowów i pomocnik myśliwego w przypadku konieczności poszukiwania postrzałka, a więc posokowiec, tropowiec, poza tym płochacz i apotrer. Używanie psów do nagonki jest przeze mnie niezrozumiałe, ponieważ zatraca się sens polowania, gdzie nie wiadomo kto poluje i jaka jest rola myśliwego na stanowisku. Czynnik myślenia, indywidualnego tropienia zwierza, znalezienia najlepszego sposobu na wypracowane jego spotkania podlega kompletnej redukcji, a rola myśliwego sprowadza się do pociągania za spust. Zmienił się sprzęt i narzędzia polowania zwielokrotniając możliwości naszych zmysłów. A więc za rozwojem techniki powinien podążać rozwój myśli, reformującej metody polowań i sposoby zachowań w łowisku. Nie będę się nakręcał przytaczając argumenty, mogące być wykorzystane przez przeciwników łowiectwa, a więc moich. Dziwi mnie jedynie milczenie naszych wytrawnych działaczy łowieckich, piastujących wysokie stanowiska w naszych strukturach, że nawet nie próbują dać tamy mnożącym się atakom na nasze rodzime łowiectwo, działaczom, którzy mają ułatwiony dostęp do mediów i go nie wykorzystują. Udawanie, że jesteśmy tak wspaniali, że mamy tak dobrze zorganizowane łowiectwo i nie wiadomo dlaczego się nas czepiają różnej maści „zieloni” doprowadzi nas do likwidacji. I wtedy, podobnie jak dzieje się to z członkami różnych innych organizacji pójdziemy na zieloną trawkę, czyli nas zweryfikują, ponieważ należeliśmy do PZŁ, mającego „komuszy” rodowód.
A łowiectwo pozostanie! W zupełnie innej formie organizacyjnej, na którą od lat się nie godzimy, bo nie umiemy iść na kompromisy, które trzeba wypracować w rozmowie z naszymi przeciwnikami, mającymi wiele racji w swoich wrzaskliwych prezentacjach i „hapy endach” w lasach, na polowaniach, uroczystościach łowieckich, w prasie, radiu i telewizji. Dlatego brońmy się śmiało i udowadniajmy, że tendencyjny reportaż można nakręcić nawet o Kole Gospodyń Wiejskich w Koziej Wólce, członkinie którego dla gości dożynkowych przygotowały myśliwski bigos.               

             

Lis 10 2017

Węgrów, 30. 10. 2017 Spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej

PoniedziaNa spotkaniu z mlodzieżąłek 30 października zarezerwowany był na spotkania z młodzieżą ze szkół węgrowskich, z którymi współpracuje Koło LOT-HAZ. Najpierw, o godz. 10.00 przybyła VI klasa Szkoły Podstawowej, która aktywnie uczestniczyła w pogawędce o zwierzętach naszych pól i lasów dopytując o wiele szczegółów dot. ich zachowań i bytowania w środowisku. Dwie godziny później odbyło się spotkanie z młodzieżą gimnazjalną. Różnica w poziomie wiedzy na temat biologii zwierząt łownych była tutaj zauważalna. To cieszy, że poznawanie środowiska przyrodniczego z jego różnorodnością i bogactwem występujących w nim gatunków młodzież czerpie z wielu źródeł, w tym również z kontaktów z myśliwymi. Były rozmowy o obrazach, malarstwie i wybranych zwierzętach utrwalonych na obrazach Zdzisława Twardowskiego. Wieczorem, o godz. 17.00 odbyło się spotkanie z dorosłą widownią, na którym przedstawiłem sylwetki i dorobek trzech wybitnych polskich malarzy przełomu XIX i XX wieków: Franciszka Zygmuntowicza, Juliana Fałata i Alfreda Wierusz-Kowalskiego, których twórczość w dużej części poświęcona była malarstwu o tematyce łowieckiej. Zdzisław Twardowski w czasie gawędy na żywo malował dwa pejzaże, które przekazał gospodyni tego spotkania, Pani dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Węgrowie.   
Pomoce „naukowe” dla spotkań z młodzieżą tj. zrzuty łosia, jelenia, daniela i spreparowane parostki rogacza udostępnił ze swoich bogatych zbiorów leśniczy Kamil Strąk z Miednika, za co mu serdecznie dziękuję.
grupa-gimnazjalna pomoce-naukowa-dla-spotkangrupa-szkoly-podstawowej

Lis 01 2017

Węgrów. Wernisaż wystawy „PORTRETY ZWIERZĄT ŁOWNYCH”

Zdzisław Twardowski

27 października w salach wystawowych Miejskiej Biblioteki Publicznej w Węgrowie otwarto wystawę malarstwa Zdzisława Twardowskiego i Edwarda Woźnego „Portrety zwierząt łownych”. Dwaj sanoczanie, z których jeden poluje od 33 lat zaprezentowali 40 obrazów przedstawiających sylwetki zwierząt łownych w ich naturalnym środowisku. Wystawa jest imprezą towarzyszącą „Hubertusowi węgrowskiermu”, który – jako święto myśliwych okręgu siedleckiego obchodzony był tradycyjnie w ostatni weekend października. Organizatorami wystawy była Okręgowa Rada Łowiecka w Siedlcach, Koło Łowieckie LOT-HAZ w Węgrowie, a główny wysiłek organizacyjny wzięła na siebie Miejska Biblioteka PEdward Woźnyubliczna, przygotowując materiały wystawowe i oprawę wernisażu. Wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania wystawy oraz tym, którzy przybyli na jej otwarcie my, jako autorzy prac, serdecznie dziękujemy. Miłym akcentem były niewielkiego formatu pastele Zdzisława Twardowskiego, przygotowane jako upominki dla kilku uczestników wernisażu.
Wystawa, mająca charakter edukacyjny kierowana jest przede wszystkim do młodzieży węgrowskich i okolicznych szkół. Oddzielną ekspozycję tworzy zbiór dwudziestu obrazów Z. Twardowskiego będących owocem jego uczestnictwa w wielu plenerach malarskich w kraju i za granicą. 
Wystawa czynna będzie do końca listopada, a wystawione obrazy można zakupić przy okazji jej zwiedzania.
Poniżej: migawki z wystawy. Autorem wszystkich zdjęć jest Przemek Łukaszek z Komorowa k/Ostrowi Mazowieckiej

Dyrektor MBP - komisaż wystawy - z upominkiemNa sali wystawowej Na sali wystawowej

Rozmowy o sztuceW zaułku sal wystawowych Autorzy prac

Z. Twardowski. WILKIZ. Twardowski. CHEŁMNOZ. Twardowski. W sadzie u schyłku lata

E. Woźny. Kuropatwy zimą   E. Woźny. Spłoszone kaczkiE. Woźny. Jenot

         

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Paź 10 2017

Rok grzybowy…

Prawdziwki Grzyby w tym roku obrodziły. Dobre grzybobranie zaczęło się w zasadzie w III dekadzie sierpnia i trwa po dziś dzień. Jesienna ich obfitość  zwiastuje ponoć wczesną, długą i ostrą zimę. Wysypy wiosenne natomiast prognozują rok nieurodzaju, zgodnie z powiedzeniem, że „rok grzybowy nie chlebowy”. Jadąc przez mazowieckie lasy do Węgrowa z częścią obrazów na wystawę, wystarczyło zatrzymać się byle gdzie, a prawdziwki jakby czekały na podniesienie. Nie tylko tam zresztą. Na Podkarpaciu rydze i podciecze, czyli borowiki ceglastopore, dorodne prawdziwki, a teraz opieńki zapełniają kosze wielu zbieraczy, przyjeżdżających tutaj z wielu stron kraju. A przy okazji grzybobrania posłuchać można było odgłosów rykowiska, bo akurat jedno i drugie zbiegły się w czasie.

Wystarczyło zajrzeć do lasu...A miały być rydze...Grzyby mazowieckie

 

Wrz 24 2017

Bliskie spotkanie

NiedźwiadkiSpotkać niedźwiedzie w naszym obwodzie można częściej, niż dziki. Piszę zupełnie serio. Andrzej przyjeżdża z Krakowa kilka razy w roku, dzika nie widział kilka lat, ale za to spotkań z niedźwiedziami ma na swoim koncie kilka. Nie liczyć tropów, które spotkać można wszędzie. Ostatnio będąc, w Sakowczyku, w słoneczny dzień, w południe tuż przed jego samochód wyskoczyła niedźwiedzica, a za nią dwa małe, chyba ubiegłoroczne niedźwiadki. Matkę widać na zdjęciu po lewej stronie, przesłoniętą wysokimi trawami, a małe, niczego się nie obawiając podążyły za nią bez zbytniego pośpiechu. Gdyby szedł, a nie jechał samochodem, to bliskie spotkanie mogłoby się zakończyć tragicznie. Przewiduję, że za dwa, trzy lata idąc na polowanie trzeba się będzie ostrzeliwać, bo do ambony nie dojdziemy, nie mówiąc już o podchodzie, którą to metodę polowania preferuje wielu myśliwych.
Odstrzał redukcyjny niedźwiedzi jest już w tej chwili koniecznością, ale kto odważy się podjąć w tej sprawie decyzję? Sprawa jest rzeczywiście trudna, ale zdecydowanie pilna do rozpatrzenia. 

Cze 18 2017

Nóż – Twój pomocnik w łowisku

1. Szlifierka-taśmowaNóż myśliwski – to oprócz broni najważniejszy element wyposażenia myśliwego, bez którego nie ma sensu udawać się do łowiska. W sklepach myśliwskich jest spory wybór noży uniwersalnych i przeznaczonych do sprawiania tuszy, o oryginalnych wzorach, dobre i kiepskie, tanie i drogie. Kupno noża zawsze jest połączone z pewnym ryzykiem, bo nie wiadomo, jak trzymać będzie ostrość po naostrzeniu, czy nie pokryje się rdzą, albo rozsypie mu się rękojeść. 
Myślę, że każdy myśliwy powinien spróbować wykonać na własne potrzeby nóż, o którym wiadomo będzie niemal wszystko. Aby to, co chcemy osiągnąć miało dobre walory użytkowe i wyglądało „jako tako”, trzeba zdobyć trochę wiedzy o gatunkach stali, kupić parę narzędzi i wykonać maszynę, zwaną szlifierkę taśmową, bez której owszem, nóż można wyprodukować, ale namordujemy się przy tym mocno, lecz efektów użytkowych i estetycznych  możemy nie osiągnąć. Dobrym, dostępnym powszechnie materiałem na noże jest stara, wysłużona piła tarczowa, z której wycinamy odrysowany z szablonu kształt klingi, a potem żmudnym, wymagającym koncentracji procesem szlifowania przeprowadzamy obróbkę na szlifierce. Hartowanie to czynność, którą lepiej powierzyć specjaliście, bo potrzebna jest do tego spora wiedza i termometr do pomiaru wysokich temperatur, prawidłowe „12. Niezly efekt koncowyodpuszczenie”, czyli likwidacja naprężeń po hartowaniu. Jeśli uda się nam pozyskać taką surówkę po zahartowaniu przystępujemy do ostatecznej obróbki, czyli wykonania rękojeści, złożonej niekiedy z kilkunastu elementów, jej sklejenia i połączenia z klingą za pomocą nitów. Obróbka szlifierska rękojeści to żmudny i pracochłonny proces, w którym łatwo zepsuć wszystko to, co dotychczas udało się nam osiągnąć. Konserwację rękojeści, wykonanej z afrykańskiego palisandru wykonałem olejem lnianym, po którym rękojeść nabrała odpowiedniego, naturalnego koloru. Osiągnąłem zamierzony efekt, ponieważ nóż jest i ładny i dobry. Twardość klingi wynosi 60 HRC, dobrze się ostrzy i trzyma ostrość przez długi czas.
Cały proces wykonania mojego pierwszego noża, a więc to, o czym napisałem i nie napisałem, bo nie czuję się specjalistą od ślusarstwa i technologii materiałowej ilustrują dołączone zdjęcia.
Mnie się podoba. A Wam?
2. Surówka noża3. Projekt rękojeści4. Po-szlifie surówki

5. Z materialem na rekojeść7. Po wstępnej obróbce rękojeści8. Gotowy do konserwacji
9. Po konserwacji10. Dobry nóż roboczy11. Rękojeść z przekładkami
                                                        12. Niezły efekt końcowy

         

Cze 05 2017

Inwazja żubrów

Po-uczcie-zubrowStado bieszczadzkich żubrów stale się powiększa. Oswoiły się z widokiem człowieka na tyle, że wiedzą, iż z jego strony nie zagraża im żadne niebezpieczeństwo. Jesienią i zimą podchodzą do osad ludzkich, żerują na pozostających pod śniegiem jabłkach w sadach, a okoliczne kępy zakrzaczeń po ich bytowaniu wyglądają mało ciekawie. Ogryzają z kory co się da. Nie gardzą, a nawet preferują wierzchołkowe części dolnego piętra lasu, bez którego nie będzie dorodnych jodeł, świerków i buków.   Na Działach jest ich czasami kilkadziesiąt osobników, wypoczywających w słońcu na polanie, upstrzonej produktami trawienia w niespotykanej gdzie indziej ilości. Jeśli dodać, że dobowe zapotrzebowanie tych największych ssaków naszych lasów wynosi niemal sto kilogramów roślinnej masy, to nietrudno sobie wyobrazić, że przez zimę bieszczadzkie żubry, gdyby nie były dokarmiane przez leśników i myśliwych, zniszczyłyby leśną powierzchnię większą chyba, niż wynoszą nasadzenia nowym materiałem szkółkarskim.
Z pobliskiej ambony  można je obserwować bardzo często. Chociaż nie moje to koło i nie moje „zmartwienie”, bez zbytniego namawiania pomogliśmy z Antkiem postawić koledze w miejscu starej ambony nową, spełniającą warunki bezpiecznego polowania i cichej obserwacji nie tylko żubrów, ale większości zwierząt łownych. Są tu dziki, jelenie, sarny, zapędzają się za nimi wilki i inne drapieżniki łowne. Ambona, zaprojektowana i wykonana w elementach montażowych została przewieziona na miejsce posadowienia i zmontowana z wykorzystaniem niektórych części podstawy. Można się tam z powodzeniem  udać na całonocną zasiadkę, odpocząć w razie potrzeby i pogawędzić z przyjacielem, jeśli jest na to czas i ochota.
Niech służy koledze przez długie lata i przynosi mu wiele łowieckich sukcesów.
Darz Bór!! 
Stara-ambona-na-DzialachPrace-przy-szkielecie-podlogiMontaz-konstrukcji-sciennych
Stan-surowy-zamknietyGotowa-po-konserwacji        Na drodze do Zawozu

Starsze posty «