Archiwum kategorii: Aktualności

Wrz 20 2016

Nowa zwyżka na „szóstce”

O dwie nowe zwyżki wzbogaci się Horodek Górny, czyli sektor szósty w obwodzie bieszczadzkim. Jedna już jest ustawiona w miejscu, gdzie dawniej były pola uprawne, a dziś są to łąki, na które często wychodzi płowa. To udoskonalona wersja konstruowanych i budowanych przez Andrzeja – prezesa Koła zwyżek, zadaszona, z podłogą i wygodna do polowań, nawet po załamaniu się pogody podczas jego trwania. Ilustracja fotograficzna, przy odrobinie wyobraźni pozwala na to, aby spróbować powielić tę konstrukcję i wzbogacić swoje łowiska o podobne, wygodne stanowiska strzeleckie.

ZDJĘCIE 1 – „Szaber” na tartaku

"Szaber"-na-tartakuPrzy przecieraniu drewna na tartaku powstają odpady, które najczęściej wykorzystuje się jako drewno opałowe. Ale są wśród nich pełnowartościowe „kawałki”, z których powstać mogą szczeble drabinowe, podpórki, siedziska, oparcia, łaty zadaszenia itp. , które właściciel tartaku odda Wam za niewielką opłatą. Pozostałe elementy, tj. żerdzie (sześć – siedem sztuk) będziecie musieli kupić u leśniczego, pozyskać, zerwać z lasu i okorować, pozostawiając je jakiś czas na podkładkach do wyschnięcia. Do montażu najlepiej użyć wkrętów torxowych o różnej długości, które można odzyskać po zakończeniu żywota zwyżki, jako że nic nie trwa wiecznie. Ale konserwacja przepalonym olejem, zmieszanym pół na pół z ropą lub olejem napędowym przedłuży o kilka lat żywot tej konstrukcji.

ZDJĘCIE 2 – Drabina i wsporniki krzyżakowe

Drabina to najbardzDrabina i wsporniki krzyżakoweiej pracochłonna część konstrukcji. Szerokość u podstawy ok. 80cm, a u góry 10 – 20cm mniej. Rozstaw szczebli – 35cm, a ich liczba zależeć będzie od wysokości zwyżki. Ostatni, górny szczebel powinien być umiejscowiony poniżej końców wierzchołkowych żerdzi drabinowych o ok. 35cm, ponieważ tam umiejscowione zostaną wsporniki podłogi, tworzące kąt rozwarty z żerdziami drabinowymi, równy kątowi jej pochylenia. Tym samym podłoga, po postawieniu zwyżki powinna być pozioma. Krzyżujące się wsporniki (ok. 3,5m długości) biorą swój początek w połowie drabiny, łączone są odpowiedniej długości wkrętem, przy czym jeden ze wsporników należy podciosać w miejscu krzyżowania się dla uzyskania właściwej ich symetrii. Zasada umiejscawiania szczebli jest następująca: czym wyżej, tym szczebel powinien być solidniejszy (zdrowy, bezsęczny, bez spękań lub nadłamań), bo wiadomo, że upadek z wysokości bywa najczęściej bardzo bolesny.

ZDJĘCIE 3 – Podłoga

Podłoga Podłoga musi być wykonana ze zdrowych desek o grubości 5/4 cala, czyli 32mm i powinna tworzyć jednolitą płaszczyznę, na której spoczywać będą nasze nogi podczas zasiadki. Na końcówkach żerdzi drabinowych i wspornikach podłogi z jednego końca wykonujemy zacios i łączymy pod odpowiednim kątem z drabiną i wspornikami krzyżakowymi, przykręcając je od strony zewnętrznej. Wkręty, w odróżnieniu od gwoździ zdecydowanie lepiej łączą elementy drewniane, które przy starzeniu się konstrukcji nie skrzypią i nie obluzowują konstrukcji. A jeśli to jednak wystąpi, zawsze można je dokręcić wkrętarką akumulatorową. Dobijanie gwoździ poprawia łączenia tylko na jakiś, z reguły krótki okres, po czym żadne działania naprawcze nie przyniosą pożądanego efektu.

ZDJĘCIE 4 – Siedzisko, oparcie i zadaszenie 

Siedzisko, oparcie i zadaszenie Na wysokości trzeciego szczebla od góry montujemy dwa wsporniki przednie, które służą do przymocowania podpór siedziska i zadaszenia oraz innych elementów, takich jak podłokietniki i podpórka pod broń itd.. Do nich przykręcamy dwie podpory siedziska, dbając o to, aby przednia jego krawędź była na wysokości ok. 42-45cm. Drugi koniec podpór przykręcany jest do wsporników krzyżakowych, a kąt ich usytuowania powinien zapewnić lekkie pochylenie siedziska do tyłu, co zapewni wygodną pozycję siedzącą. Oparcie może tworzyć jedna szeroka deska, lub dwie węższe, mocowane do wspornika krzyżakowego na odpowiedniej wysokości nad siedziskiem. Końce wsporników służą do przymocowania łat pod deskowanie zadaszenia. Deski przykrywamy materiałem wodoodpornym, w tym przypadku jest to płótno obustronnie gumowane, które nie poddaje się dzięciołom, niszczącym inne, mniej trwałe poszycia, jak np. papę dachową, pod którą zimują muchy i inne owady, stanowiące przysmak tych skrzydlatych perełek naszych lasów.

ZDJĘCIE 5 – Konserwacja

Konserwacja zwyżki ropą naftowąKonserwację całej konstrukcji przeprowadzić należy wtedy, kiedy wszystkie elementy drewniane są suche. Wtedy środek konserwujący głębiej wchłaniany jest przez drewno, a zamknięte pory drewna nie przepuszczają wilgoci do wewnątrz. Konserwacja mokrego drewna powoduje jego zaparzanie się od wewnątrz co jest początkiem procesów gnilnych, trudno zauważalnych z zewnątrz.. Na Podkarpaciu popularnym środkiem konserwującym jest nasza, rodzima ropa naftowa, która zawiera bardzo dużo parafiny i to ona jest dobrym środkiem konserwującym. Ale nie musi to być ropa. Mogą to być ogólnie dostępne środki do konserwacji drewnianych konstrukcji, których wybór jest duży pod względem asortymentu i ceny. Zalecam stosowanie niedrogich środków, których cena wynosi ok. 20 złotych za 4-5 litrów. Wystarcza to na jednokrotne pomalowanie całej zwyżki. Konserwację należy powtórzyć po całkowitym wyschnięciu pierwszej warstwy środka konserwującego i tak przeprowadzona czynność zabezpieczy konstrukcję przed gniciem na dwa – trzy lata, po czym należy ją powtarzać periodycznie.

ZDJĘCIE 6 – Ustawienie zwyżki w terenie

Zwyżka w pełnej krasiePonieważ zwyżka, która po zakonserwowaniu służyć będzie myśliwym ładnych kilka lat, nie jest lekka, wymaga więc odpowiedniego przygotowania do ustawienia w terenie. Po wyborze miejsca należy przygotować pień drzewa, na którym wsparta będzie konstrukcja pozbawiając go gałęzi do wysokości dachu. Przy podnoszeniu bardzo przydatny jest bloczek (wielokrążek), który umiejscawiamy wyżej o ok. 1m od wysokości zwyżki Przeciągamy przezeń linę, podczepiamy zwyżkę i asekurując jej położenie względem pnia wciągamy ją samochodem terenowym lub ciągnikiem do momentu osiągnięcia pożądanego kąta nachylenia drabiny. Samo przymocowanie zwyżki zależy od warunków, jakie dyktuje pień drzewa, ale z tym każdy powinien sobie bez większych problemów poradzić.
Jest to solidna, bezpieczna konstrukcja, pozwalająca na kilkugodzinny relaks w kniei, bez obawy o możliwość nadwerężenia kręgosłupa podczas dłuższej zasiadki.
Zwyżkę tę zbudowaliśmy wspólnie z Andrzejem, drugą, oczekującą na konserwację i ustawienie w terenie zbudował Andrzej sam, bo to jest, jak się okazuje praca dla jednego, a najlepiej dla dwóch myśliwych.

Wrz 18 2016

Udany relaks na Mazowszu

O pięknie Mazowsza lepiej nie pisać, bo piewcami mazowieckich równin, lasów i pól byli najwięksi nasi poeci i pisarze. KiedDzicza sierotka na buchtowiskuyś, kiedy przez trzy prawie dziesięciolecia pełniłem tam służbę, nie dostrzegałem uroków tej krainy, bo do tego trzeba podobno dorosnąć. Teraz, kiedy oglądanie gór najlepiej mi idzie poprzez szyby samochodu, równinne lasy mazowieckie są alternatywą dla moich zmurszałych już kości i coraz mniej pojemnych płuc.
Jeżdżę tam chętnie, bo przyjaciół mam jeszcze sporo wśród miejscowych, a koła łowieckie przychylnie traktują swoich gości, dając im możliwość przeżycia łowieckiej przygody, bo zwierza tu dużo i nikt niczego nikomu nie skąpi.
Dziesięć dni przepięknej, bezchmurnej pogody u schyłku lata,  z księżycem w jasne i ciepłe noce. Polowałem z synem, który w konkurencji ze mną okazał się zdecydowanie lepszy, bo zaliczył trzy warchlaki, dwa więcej niż ja i borsuka, których tam więcej chyba niż lisów.
W Nadleśnictwie Wrotnów odwiedziliśmy podleśniczego, który od kilku lat zbiera zrzuty łosi, bytujących w obwodzie w liczbie prawie czterdziestu sztuk. Odrodziła się mazowiecka populacja łosi doskonale i chyba za niedługo będzie można na nie polować, bo szkody w lesie są już dość znaczne. Kolekcja zrzutów jest ciekawa, a kilka par zrzutów odnosi się do tego samego osobnika. Ma gustownie urządzany pokój myśliwski w swojej leśniczówce, kocha swoją pracę, a wolne chwile poświęca na polowania i wędkowanie.
Na jednej z ambon zagnieździły się szerszenie, brawurowo zniszczone przez kolegów myśliwych z Warszawy. To nie było największe gniazdo tych niebezpiecznych owadów, bo na strychach leśniczówek spotyka się ponad metrowe gniazda, do których wzywa się straż pożarną.
Podczas porannego objazdu nęcisk spotkaliśmy buchtującego, samotnego warchlaka, który dał się podejść na kilka metrów. Miał uszkodzony tylny prawy bieg i był chyba przez watahę odrzucony.
Polowania w lesie, wykonywane z ambon są efektywniejsze nieco później, kiedy znikną z pól uprawy kukurydzy, których  tu więcej, niż kiedyś ziemniaków. Wtedy były kuropatwy, które szkód w uprawach nie powodowały a dziś mamy dziki, mające w plantacjach kukurydzy doskonałe schronienie i bazę żerową.
Dziękuję Kolegom z Mazowsza za miłą atmosferę i stworzenie warunków dla nieskrępowanego polowania.

Poniżej kilka migawek z naszego pobytu na Mazowszu, w oazie ciszy i spokoju, gdzie wypoczywa się szybciej i  pełniej niż w niejednym markowym kurorcie turystycznym.
Szerszenie na ambonie "jedynki"Część trofeów w pokoju myśliwskimFragment kolekcji łosiowych zrzutów

Sie 30 2016

Żołyńskiej „Kuropatwie” stuknęła siedemdziesiątka

Niech żyje Jubilat!Piękny jubileusz 70-lecia obchodziła 28 sierpnia żołyńska „Kuropatwa. I chociaż ptaszyna to niewielka, to Koło Łowieckie w  Żołyni, które ma w herbie tę niewątpliwą ozdobę naszych pól, jest jednym z najlepszych w rzeszowskim okręgu PZŁ. Za wzorową pracę w tym kole trzynastu jego członków odznaczono Medalem Zasługi Łowieckiej; złotym – podłowczego Jana Mazurka, dziewięcioma srebrnymi i trzema brązowymi dla pozostałych wyróżnionych. Prezes koła Edward Leja i łowczy Henryk Mazurek zostali wyróżnieni przez Okręgową Radę Łowiecką kordelasem myśliwskim. Wzorowa, wieloletnia praca z młodzieżą zaowocowała w tym roku zdobyciem  III miejsca w ogólnokrajowym konkursie „Ożywić pola” przez jedną z klas Szkoły Podstawowej w Żołyni. Strona internetowa koła, zaprojektowana, wykonana i administrowana przez księdza – myśliwego Roberta Drążka zdobyła III miejsce w konkursie „Myśliwi w sieci”. Koło jest widoczne w swoim środowisku poprzez wzorowo prowadzoną gospodarkę łowiecką, ma nową, piękną stanicę myśliwską, maszyny i narzędzia do uprawy poletek, kaplicę pw. św. Huberta w Kwartet sygnalistów prezentował się znakomicieśrodku swojego obwodu, gdzie zainaugurowany został finał uroczystości jubileuszowych. Potem, przed Biesiadą Myśliwską obyła się część oficjalna; były wystąpienia okolicznościowe licznie przybyłych gości, wręczanie odznaczeń i nagród, wszystko przeplatane sygnałami myśliwskimi w wykonaniu własnego zespołu sygnalistów.
A potem była – jak każe tradycja – Biesiada Myśliwska połączona z tańcami. Wznoszono toasty, zakąszano dziczyzną i bawiono się do późnych godzin nocnych.
Gratuluję wyróżnionym i nagrodzonym. Życzę wszystkim Kolegom z „Kuropatwy” wielu niezapomnianych chwil w łowiskach, rozwijania swoich pasji i osiągnięć w doskonaleniu gospodarki łowieckiej dla dobra naszej ojczystej przyrody.

Darz Bór!

Otwiera prezes Edward Leja"Złoto" Jana MazurkaPoczątek szeregu odznaczonych... ...i jego sympatyczna końcówkaZ kordelasami łowczy Henryk Mazurek i prezes Edward LejaA ślinka leciała do smacznych przekąsek...

 

 

 

 

 

 

Sie 15 2016

Bezmiechowa – zobacz to miejsce

Bezmiechowa. Widok na BieszczadyBezmiechowa to mała, ale jakże urokliwa miejscowość w pobliżu Leska, słynna przede wszystkim z tego, że od czasów przedwojennych funkcjonuje tu szybowisko górskie, będące własnością dwóch wyższych uczelni: Politechniki Rzeszowskjej i Politechniki Warszawskiej, kształcących doskonałych specjalistów przemysłu lotniczego dla potrzeb rodzimej „Doliny Lotniczej” i wielu biur konstrukcyjnych o światowej renomie. To z tego lotniska 18 maja 1938 roku startując na szybowcu PWS – 101pilot Tadeusz Góra dokonał przelotu o długości ponad 500 kilometrów do Sołneczników na Litwie, za co został, jako pierwszy odznaczony świeżo ustanowionym Medalem Lilienthala. Historię tego lotniska zawarto w dawno wydanej książce „Bieszczadzkie szybowiska” i w pięknym wydaniu współczesnej publikacji „Szybowce nad Bieszczadami”.
Warto poświęcić dwie godziny, aby nieznacznie zbaczając z trasy do Rajskiego, Terki czy BukowcBudynek głównya, skręcić przed Leskiem (przed „Biedronką”) w lewo (na Załuż), a następnie w Łukawicy w prawo i dojechać na jeden z grzbietów pasma Gór Słonnych, na którym mieści się urokliwe centrum lotniczego szkolenia praktycznego studentów Wydziałów Lotniczych, gdzie przy dobrej pogodzie trwają od rana do wieczora loty szybowców, wyciąganych na odpowiedni pułap za pomocą wyciągarki, produkowanej w nieodległych Ropczycach na Podkarpaciu. Widok na Bieszczady stąd znakomity, a wrażenia z obserwacji śmiałków, startujących w wydawałoby się nienormalny sposób są nie do opisania.  Wszystkim kolegom, udającym się na polowania w Bieszczady polecam to miejsce, bo jest to jedno z ostatnich w Polsce, a – być może – ostatnie, tak pięknie zadbane i tak życzliwie traktujące odwiedzających.
Przed hangaremW hangarzePrzed lotem
W PuchaczuWyciągarka szybowcowa

Cze 20 2016

Prace w łowisku

   W słoneczną sobotę 18 czerwca, po długim okresie walki z wiosennymi awanturami pszczół w pasiece wybrałem się do obwodu na pierwsze prace porządkowe, których uzbierało się sporo. Wywiozłem w końcu ok. 90 kilo kartofli na nęcisko Witka, które podarowała mi siostra, zabrałem kosę i pilarkę i dotarłem pod „moją” ambonę na Horodku. Wykaszanie chwastów pod amboną zajęło mi niewiele czasu, nieco więcej musiałem poświęcić na wykaszanie nęciska, bo wiatry nawrzucały tam sporo wierzbowych gałęzi, które przerosły wysoką trawą i zlustrowałem dolne poletko, gdzie kiedyś królowało żyto kępkowe. To, że nosi również nazwę „żyta stuletniego” nie dowodzi, że pozostawione samopas będzie się utrzymywać przez sto lat. Wymaga ono odpowiednich, corocznych uprawek, które na początku jego uprawy były wykonywane, później zaniechano wykaszania, nawożenia, odchwaszczania, bronowania itd. Spasane przez zwierzynę nie wygląda dobrze, ale jeszcze gdzieniegdzie kłosi się, dając dowód na to, że ciągle tam jest.
Przed przystąpieniem do odkrzaczania wizur musiałem wejść na ambonę i…… omal nie spadłem z balkonu, bo okazało się, że miałem nieproszone odwiedziny złodzieja, który sforsował dwa solidne zamki i po swojemu uporządkował wnętrze, szukając nie wiedzieć czego. Skradł 4 kilową butlę z gazem, rondelek i nakrętkę z zaworem do odpowietrzania urządzenia grzewczego. Pozostawił po sobie bałagan jak agent Ubecji po rewizji w domu podejrzanego. Wychodząc zadrutował zamknięcie, aby wiatr nie trzaskał ambonowymi drzwiami i nie niepokoił w ten sposób żubrów, niedźwiedzi i wilków – stałych bywalców tego łowiska. To mnie wqrwiło, bo odpowiednich narzędzi z sobą nie miałem i musiałem zająć się jedynie prowizoryczną naprawą szkód wyrządzonych przez wandala.
To widocznie było powodem utraty koncentracji uwagi, jaka jest potrzebna przy posługiwaniu się pilarką, bo przystąpiłem mimo utraty chęci do pracy do prześwietlania wizur. Długo nie popracowałem, bo usuwając podcięte krzaczyska zahaczyłem dłonią o prowadnicę pracującej pilarki i …. nastąpił koniec zajęć!!  Dwa palce prawej ręki mocno pokiereszowane, krwi jak do kaszanki u rzeźnika, liście łopianu do zatamowania krwotoku i ewakuacja do samochodu odległego o kilkaset metrów. Zabrakło pół godziny, a „plan zajęć” na ten dzień byłby w stu procentach wykonany. Niedoróbki muszą poczekać do następnego wyjazdu, po „wylizaniu się” z odniesionych ran.

Maj 26 2016

Spotkanie z najmłodszymi w Rakszawie

!6 maja w Gminnym Ośrodku Kultury i Czytelnictwa w Rakszawie odbyło się moje spotkanie z uczniami najmłodszych klas miejscowej Szkoły Podstawowej, poświęcone nauce rysunku zwierzątek leśnych.  Sześciolatki interesowały się nie tylko rysunkiem, ale także zwyczajami zwierząt i słownictwem łowieckim. Uczyły się rysować sarnę, nieco inaczej, niż czyniły to dotychczas i odpowiednio łącząc najprostsze figury geometryczne próbowały rysować inne zwierzęta leśne. Na zakończenie jednogodzinnych zajęć były pierwszymi gośćmi wystawy i wybierały najładniejszy obraz i płaskorzeźbę.  Dzieci te tworzą najmłodszą grupę uczestniczącą regularnie w zajęciach plastycznych w GOKiC pod kierunkiem Pani Bernadetki., której dziękuję za zdjęcia, zorganizowanie i oprawę całego spotkania.
 

Maj 19 2016

Migawki z wernisażu

Wystawa4Wczoraj w rakszawskim Gminnym Ośrodku Kultury i Czytelnictwa odbył się wernisaż wystawy malarstwa i rzeźby inaugurującej obchody 70-lecia Koła Łowieckiego „Kuropatwa” z pobliskiej Żołyni. Z rzeźbiarzem Stanisławem Markucem pokazaliśmy lokalnej społeczności 20 obrazów i tyleż płaskorzeżb o tematyce przyrodniczo-łowieckiej. Wśród zaproszonych gości obecne były władze gminy Rakszawa, prezes sąsiadującego z „Kuropatwą” Koła Łowieckiego „Ryś” oraz sympatycy łowiectwa i miłośnicy przyrody. W miłej i niekrępującej atmosferze rozmawialiśmy o łowiectwie i jego problemach, omawialiśmy sylwetki i obyczaje zwierząt przedstawionych w pracach wystawowych, wysłuchaliśmy kilku dowcipnych wierszy recytowanych przez prezesa „Kuropatwy” i słuchaliśmy sygnałów i utworów muzycznych w wykonaniu zespołu sygnalistów.
Dwa dni wcześniej, tuż po urządzeniu ekspozycji spotkałem się z najmłodszymi klasami rakszawskiej szkoły podstawowej na tzw. warsztatach rysunkowych i uczyłem naszych najmłodszych sposobów przedstawiania zwierzątek pól i lasów. Było wesoło i hałaśliwie, jak to w tej grupie dzieci.
Dziękuję organizatorom wernisażu za włożony wysiłek w doprowadzeniu do końca zaplanowanego przedsięwzięcia, a gościom za uczestnictwo w imprezie i stworzenie miłej, przyjacielskiej atmosfery.

Wystawa2       Wystawa5
Wystawa6       Wystawa7

Maj 14 2016

Dłutem i pędzlem – wystawa malarstwa i rzeźby w Rakszawie

18 maja o godz. 18.00 w Gminnym Ośrodku Kultury i Czytelnictwa w Rakszawie otwarta zostanie wystawa malarstwa i rzeźby Stanisław Markuco tematyce łowieckiej, do zorganizowania której inspiracją stała się przypadająca na połowę tego roku 70. rocznica powstania Koła Łowieckiego „KUROPATWA” w Żołyni, z siedzibą w Rakszawie. Wystawa nosi tytuł: „Dłutem i pędzlem. Portrety zwierząt łownych”. Autorzy prac, Stanisław Markuc – wystawiający dwadzieścia płaskorzeźb o tematyce łowieckiej i ja – taką samą liczbę obrazów olejnych przedstawili zwierzęta naszych pól i lasów w ich naturalnym środowisku, w charakterystycznym dla nich otoczeniu. Zadaniem tej wystawy jest, z jednej strony – zwrócić uwagę miejscowej społeczności na osiągnięcia gospodarczo-hodowlane żołyńskiego Koła Łowieckiego „Kuropatwa”, z drugiej zaś na piękno ojczystej przyrody, nie zawsze mogące być dostrzeżonym ze względu na skryty sposób bycia zwierząt łownych.
Wszystkich chętnych do obejrzenia prac zapraszamy w dniach 18 maja – 19 czerwca do GOKiC w Rakszawie, gdzie oprócz możliwych doznań estetycznych, kolekcjonerzy myśliwi będą mogli część prac nabyć w celu upiększenia swoich myśliwskich gabinetów.
DzikiSarny na śniegu
Ryś Dwa odyńce

Mar 23 2016

Sprawka psów bez dozoru

Ofiara wałęsających się psówSkończył się w zasadzie sezon polowań dla myśliwych, ale nie dla wałęsających się psów. Spacerując po pięknych, sosnowych borach północnej części Podkarpacia natknąłem się na scenę, której zapewne długo nie zapomnę. Na kępce gałęzi świerkowych, pozostałych po jakiejś wycince leżał strzęp okazałej sarny, zagryzionej przez psy. Zdrowa, dorodna sarna nie dałaby się pokonać lisowi, lub innemu niewielkiemu drapieżnikowi, bo one, jak wiadomo, nie polują zbiorowo. Jutro pojadę tam i usunę pozostałą część truchła, bo psy zapewne wracają, aby doszczętnie pożreć zdobycz. Tyle lat mówi się o tym, aby „uszczelnić” psie boksy i nie dopuszczać do przebywania psów bez dozoru. Ale tylko się mówi. I nie widać żadnych konkretnych działań w tym względzie. Siedząc na ambonach w pobliżu wsi słyszy się często, jak ujadają po sąsiedzku w lasach. Teraz, kiedy ptaki gniazdujące na ziemi szukają miejsca na gniazda, bażanty wchodzą w okres godowy, zające są już po pierwszych wykotach, a za niedługo przyjdzie na świat nowe pokolenie płowej, pieski będą zbierały krwawe żniwo. Czy wszyscy właściciele naszych milusińskich o tym wiedzą, że niemal każdy pies, wypuszczany na spacerze po to, aby sobie pobiegał to okrutny, bezwzględny drapieżnik, który biega po to, aby wytropić ofiarę i ją zabić? Taka jest jego natura! A jeśli mu się to nie uda, uciekające w panice zwierzę trafia na przeszkodę lub innego drapieżnika i ginie lub odnosi śmiertelne rany ginąc w męczarniach.To nie pies jest winien, a ten, który dopuszcza do oddalania się psa poza rejon, w którym możliwa jest odpowiednia reakcja właściciela. Ale często pies, zajęty gonieniem ofiary nie reaguje na polecenia opiekuna.
A więc, jeśli spacer poza ogrodzenie, to tylko na lince lub smyczy. Pamiętajmy o tym!

 

Lut 27 2016

Ludzie z pasją

Z szacunkiem oPrzed startemdnoszę się do ludzi z pasją i niezłomnych. Te dwie cechy łączy w sobie kol. Wojtek Kasprzycki, członek mojego Koła, który oprócz łowiectwa uprawia to, czego mu naprawdę zazdroszczę. Jest paralotniarzem i lata na „szmacie”, jak mówią zazdrośnicy. Jest to specjalna konstrukcja spadochronu, który po rozwinięciu (postawieniu), pchany śmigłem wznosi się, a nie opada jak zwykły spadochron, wytwarzając siłę nośną, pozwalającą na osiąganie niezłych pułapów i pokonywanie sporych odległości. Ma dobry sprzęt, nienagannie utrzymany i w wolnych chwilach, czy to lato, czy zima lustruje okolice Opatowa, gdzie mieszka. W pobliżu jego prywatnego pola wzlotów i lądowiska zadomowiła się liszka, która tak przyzwyczaiła się do towarzystwa Wojtka, że kibicuje mu podczas przygotowań do startu, a bywało, że widownię tworzyła cała lisia rodzinka.

Zdarzyło się kiedyś, że znalazł Wojtek myszołowa ze zdruzgotanym skrzydłem. Zabrał go do siebie, unieruchomił złamanie  i stworzył możliwie dobre warunki dla rekonwalescencji. Ale prześwietlenie wykazało, że sprawa jest skomplikowana i potrzebna jest szybka interwencja chirurga. Kości złożono, usztywniono wciśniętym drutem i na tyle to wszystko pomogło, że się zrosły. Rana się wygoiła, ale ptak pozostał nielotem. Żałuje, że oddał go później do ochronki dla koCzęsty kibic na polu startówntuzjowanych ptaków, gdzie niby ma dobrze, ale u niego miałby lepiej. To dumny łowca. Nigdy nie prosił o żer. Podany kawałek kurczaka obserwował z daleka, a potem z doskoku, podfruwając chwytał zdobycz jak na swobodzie i pożerał w skupieniu w zacisznym miejscu swojej woliery. Dziwne to trochę, bo lata ten, któremu ewolucja nie dała skrzydeł, a uziemiony został ptak, władca przestworzy, niemogący wykorzystać tego, do czego stworzyła go natura.
O niezłomności Wojtka, wykazanej w czasie jego kilkuletnich zmagań w dochodzeniu sprawiedliwości w sprawie, która na kilka lat wyeliminowała go z życia Koła, napiszę zapewne w innym wpisie, bo rysuje się ku temu stosowniejsza okazja.
Pozdrawiając Wojtka zachęcam wszystkich, którzy mają podobne pasje do e-mailowego kontaktu poprzez pocztę:
wojkasp07@wp.pl
W pełnej "zbroi" przed startemW górze, jak kiedyś myszołów - nieszczęsnikA kibic - jak kierownik lotów - na posterunku

Dwaj łowcyTo ptak piękny i dumnyPo "schwytaniu" zdobyczy

Starsze posty «

» Nowsze posty