Archiwum kategorii: Aktualności

Sie 15 2016

Bezmiechowa – zobacz to miejsce

Bezmiechowa. Widok na BieszczadyBezmiechowa to mała, ale jakże urokliwa miejscowość w pobliżu Leska, słynna przede wszystkim z tego, że od czasów przedwojennych funkcjonuje tu szybowisko górskie, będące własnością dwóch wyższych uczelni: Politechniki Rzeszowskjej i Politechniki Warszawskiej, kształcących doskonałych specjalistów przemysłu lotniczego dla potrzeb rodzimej „Doliny Lotniczej” i wielu biur konstrukcyjnych o światowej renomie. To z tego lotniska 18 maja 1938 roku startując na szybowcu PWS – 101pilot Tadeusz Góra dokonał przelotu o długości ponad 500 kilometrów do Sołneczników na Litwie, za co został, jako pierwszy odznaczony świeżo ustanowionym Medalem Lilienthala. Historię tego lotniska zawarto w dawno wydanej książce „Bieszczadzkie szybowiska” i w pięknym wydaniu współczesnej publikacji „Szybowce nad Bieszczadami”.
Warto poświęcić dwie godziny, aby nieznacznie zbaczając z trasy do Rajskiego, Terki czy BukowcBudynek głównya, skręcić przed Leskiem (przed „Biedronką”) w lewo (na Załuż), a następnie w Łukawicy w prawo i dojechać na jeden z grzbietów pasma Gór Słonnych, na którym mieści się urokliwe centrum lotniczego szkolenia praktycznego studentów Wydziałów Lotniczych, gdzie przy dobrej pogodzie trwają od rana do wieczora loty szybowców, wyciąganych na odpowiedni pułap za pomocą wyciągarki, produkowanej w nieodległych Ropczycach na Podkarpaciu. Widok na Bieszczady stąd znakomity, a wrażenia z obserwacji śmiałków, startujących w wydawałoby się nienormalny sposób są nie do opisania.  Wszystkim kolegom, udającym się na polowania w Bieszczady polecam to miejsce, bo jest to jedno z ostatnich w Polsce, a – być może – ostatnie, tak pięknie zadbane i tak życzliwie traktujące odwiedzających.
Przed hangaremW hangarzePrzed lotem
W PuchaczuWyciągarka szybowcowa

Cze 20 2016

Prace w łowisku

   W słoneczną sobotę 18 czerwca, po długim okresie walki z wiosennymi awanturami pszczół w pasiece wybrałem się do obwodu na pierwsze prace porządkowe, których uzbierało się sporo. Wywiozłem w końcu ok. 90 kilo kartofli na nęcisko Witka, które podarowała mi siostra, zabrałem kosę i pilarkę i dotarłem pod „moją” ambonę na Horodku. Wykaszanie chwastów pod amboną zajęło mi niewiele czasu, nieco więcej musiałem poświęcić na wykaszanie nęciska, bo wiatry nawrzucały tam sporo wierzbowych gałęzi, które przerosły wysoką trawą i zlustrowałem dolne poletko, gdzie kiedyś królowało żyto kępkowe. To, że nosi również nazwę „żyta stuletniego” nie dowodzi, że pozostawione samopas będzie się utrzymywać przez sto lat. Wymaga ono odpowiednich, corocznych uprawek, które na początku jego uprawy były wykonywane, później zaniechano wykaszania, nawożenia, odchwaszczania, bronowania itd. Spasane przez zwierzynę nie wygląda dobrze, ale jeszcze gdzieniegdzie kłosi się, dając dowód na to, że ciągle tam jest.
Przed przystąpieniem do odkrzaczania wizur musiałem wejść na ambonę i…… omal nie spadłem z balkonu, bo okazało się, że miałem nieproszone odwiedziny złodzieja, który sforsował dwa solidne zamki i po swojemu uporządkował wnętrze, szukając nie wiedzieć czego. Skradł 4 kilową butlę z gazem, rondelek i nakrętkę z zaworem do odpowietrzania urządzenia grzewczego. Pozostawił po sobie bałagan jak agent Ubecji po rewizji w domu podejrzanego. Wychodząc zadrutował zamknięcie, aby wiatr nie trzaskał ambonowymi drzwiami i nie niepokoił w ten sposób żubrów, niedźwiedzi i wilków – stałych bywalców tego łowiska. To mnie wqrwiło, bo odpowiednich narzędzi z sobą nie miałem i musiałem zająć się jedynie prowizoryczną naprawą szkód wyrządzonych przez wandala.
To widocznie było powodem utraty koncentracji uwagi, jaka jest potrzebna przy posługiwaniu się pilarką, bo przystąpiłem mimo utraty chęci do pracy do prześwietlania wizur. Długo nie popracowałem, bo usuwając podcięte krzaczyska zahaczyłem dłonią o prowadnicę pracującej pilarki i …. nastąpił koniec zajęć!!  Dwa palce prawej ręki mocno pokiereszowane, krwi jak do kaszanki u rzeźnika, liście łopianu do zatamowania krwotoku i ewakuacja do samochodu odległego o kilkaset metrów. Zabrakło pół godziny, a „plan zajęć” na ten dzień byłby w stu procentach wykonany. Niedoróbki muszą poczekać do następnego wyjazdu, po „wylizaniu się” z odniesionych ran.

Maj 26 2016

Spotkanie z najmłodszymi w Rakszawie

!6 maja w Gminnym Ośrodku Kultury i Czytelnictwa w Rakszawie odbyło się moje spotkanie z uczniami najmłodszych klas miejscowej Szkoły Podstawowej, poświęcone nauce rysunku zwierzątek leśnych.  Sześciolatki interesowały się nie tylko rysunkiem, ale także zwyczajami zwierząt i słownictwem łowieckim. Uczyły się rysować sarnę, nieco inaczej, niż czyniły to dotychczas i odpowiednio łącząc najprostsze figury geometryczne próbowały rysować inne zwierzęta leśne. Na zakończenie jednogodzinnych zajęć były pierwszymi gośćmi wystawy i wybierały najładniejszy obraz i płaskorzeźbę.  Dzieci te tworzą najmłodszą grupę uczestniczącą regularnie w zajęciach plastycznych w GOKiC pod kierunkiem Pani Bernadetki., której dziękuję za zdjęcia, zorganizowanie i oprawę całego spotkania.
 

Maj 19 2016

Migawki z wernisażu

Wystawa4Wczoraj w rakszawskim Gminnym Ośrodku Kultury i Czytelnictwa odbył się wernisaż wystawy malarstwa i rzeźby inaugurującej obchody 70-lecia Koła Łowieckiego „Kuropatwa” z pobliskiej Żołyni. Z rzeźbiarzem Stanisławem Markucem pokazaliśmy lokalnej społeczności 20 obrazów i tyleż płaskorzeżb o tematyce przyrodniczo-łowieckiej. Wśród zaproszonych gości obecne były władze gminy Rakszawa, prezes sąsiadującego z „Kuropatwą” Koła Łowieckiego „Ryś” oraz sympatycy łowiectwa i miłośnicy przyrody. W miłej i niekrępującej atmosferze rozmawialiśmy o łowiectwie i jego problemach, omawialiśmy sylwetki i obyczaje zwierząt przedstawionych w pracach wystawowych, wysłuchaliśmy kilku dowcipnych wierszy recytowanych przez prezesa „Kuropatwy” i słuchaliśmy sygnałów i utworów muzycznych w wykonaniu zespołu sygnalistów.
Dwa dni wcześniej, tuż po urządzeniu ekspozycji spotkałem się z najmłodszymi klasami rakszawskiej szkoły podstawowej na tzw. warsztatach rysunkowych i uczyłem naszych najmłodszych sposobów przedstawiania zwierzątek pól i lasów. Było wesoło i hałaśliwie, jak to w tej grupie dzieci.
Dziękuję organizatorom wernisażu za włożony wysiłek w doprowadzeniu do końca zaplanowanego przedsięwzięcia, a gościom za uczestnictwo w imprezie i stworzenie miłej, przyjacielskiej atmosfery.

Wystawa2       Wystawa5
Wystawa6       Wystawa7

Maj 14 2016

Dłutem i pędzlem – wystawa malarstwa i rzeźby w Rakszawie

18 maja o godz. 18.00 w Gminnym Ośrodku Kultury i Czytelnictwa w Rakszawie otwarta zostanie wystawa malarstwa i rzeźby Stanisław Markuco tematyce łowieckiej, do zorganizowania której inspiracją stała się przypadająca na połowę tego roku 70. rocznica powstania Koła Łowieckiego „KUROPATWA” w Żołyni, z siedzibą w Rakszawie. Wystawa nosi tytuł: „Dłutem i pędzlem. Portrety zwierząt łownych”. Autorzy prac, Stanisław Markuc – wystawiający dwadzieścia płaskorzeźb o tematyce łowieckiej i ja – taką samą liczbę obrazów olejnych przedstawili zwierzęta naszych pól i lasów w ich naturalnym środowisku, w charakterystycznym dla nich otoczeniu. Zadaniem tej wystawy jest, z jednej strony – zwrócić uwagę miejscowej społeczności na osiągnięcia gospodarczo-hodowlane żołyńskiego Koła Łowieckiego „Kuropatwa”, z drugiej zaś na piękno ojczystej przyrody, nie zawsze mogące być dostrzeżonym ze względu na skryty sposób bycia zwierząt łownych.
Wszystkich chętnych do obejrzenia prac zapraszamy w dniach 18 maja – 19 czerwca do GOKiC w Rakszawie, gdzie oprócz możliwych doznań estetycznych, kolekcjonerzy myśliwi będą mogli część prac nabyć w celu upiększenia swoich myśliwskich gabinetów.
DzikiSarny na śniegu
Ryś Dwa odyńce

Mar 23 2016

Sprawka psów bez dozoru

Ofiara wałęsających się psówSkończył się w zasadzie sezon polowań dla myśliwych, ale nie dla wałęsających się psów. Spacerując po pięknych, sosnowych borach północnej części Podkarpacia natknąłem się na scenę, której zapewne długo nie zapomnę. Na kępce gałęzi świerkowych, pozostałych po jakiejś wycince leżał strzęp okazałej sarny, zagryzionej przez psy. Zdrowa, dorodna sarna nie dałaby się pokonać lisowi, lub innemu niewielkiemu drapieżnikowi, bo one, jak wiadomo, nie polują zbiorowo. Jutro pojadę tam i usunę pozostałą część truchła, bo psy zapewne wracają, aby doszczętnie pożreć zdobycz. Tyle lat mówi się o tym, aby „uszczelnić” psie boksy i nie dopuszczać do przebywania psów bez dozoru. Ale tylko się mówi. I nie widać żadnych konkretnych działań w tym względzie. Siedząc na ambonach w pobliżu wsi słyszy się często, jak ujadają po sąsiedzku w lasach. Teraz, kiedy ptaki gniazdujące na ziemi szukają miejsca na gniazda, bażanty wchodzą w okres godowy, zające są już po pierwszych wykotach, a za niedługo przyjdzie na świat nowe pokolenie płowej, pieski będą zbierały krwawe żniwo. Czy wszyscy właściciele naszych milusińskich o tym wiedzą, że niemal każdy pies, wypuszczany na spacerze po to, aby sobie pobiegał to okrutny, bezwzględny drapieżnik, który biega po to, aby wytropić ofiarę i ją zabić? Taka jest jego natura! A jeśli mu się to nie uda, uciekające w panice zwierzę trafia na przeszkodę lub innego drapieżnika i ginie lub odnosi śmiertelne rany ginąc w męczarniach.To nie pies jest winien, a ten, który dopuszcza do oddalania się psa poza rejon, w którym możliwa jest odpowiednia reakcja właściciela. Ale często pies, zajęty gonieniem ofiary nie reaguje na polecenia opiekuna.
A więc, jeśli spacer poza ogrodzenie, to tylko na lince lub smyczy. Pamiętajmy o tym!

 

Lut 27 2016

Ludzie z pasją

Z szacunkiem oPrzed startemdnoszę się do ludzi z pasją i niezłomnych. Te dwie cechy łączy w sobie kol. Wojtek Kasprzycki, członek mojego Koła, który oprócz łowiectwa uprawia to, czego mu naprawdę zazdroszczę. Jest paralotniarzem i lata na „szmacie”, jak mówią zazdrośnicy. Jest to specjalna konstrukcja spadochronu, który po rozwinięciu (postawieniu), pchany śmigłem wznosi się, a nie opada jak zwykły spadochron, wytwarzając siłę nośną, pozwalającą na osiąganie niezłych pułapów i pokonywanie sporych odległości. Ma dobry sprzęt, nienagannie utrzymany i w wolnych chwilach, czy to lato, czy zima lustruje okolice Opatowa, gdzie mieszka. W pobliżu jego prywatnego pola wzlotów i lądowiska zadomowiła się liszka, która tak przyzwyczaiła się do towarzystwa Wojtka, że kibicuje mu podczas przygotowań do startu, a bywało, że widownię tworzyła cała lisia rodzinka.

Zdarzyło się kiedyś, że znalazł Wojtek myszołowa ze zdruzgotanym skrzydłem. Zabrał go do siebie, unieruchomił złamanie  i stworzył możliwie dobre warunki dla rekonwalescencji. Ale prześwietlenie wykazało, że sprawa jest skomplikowana i potrzebna jest szybka interwencja chirurga. Kości złożono, usztywniono wciśniętym drutem i na tyle to wszystko pomogło, że się zrosły. Rana się wygoiła, ale ptak pozostał nielotem. Żałuje, że oddał go później do ochronki dla koCzęsty kibic na polu startówntuzjowanych ptaków, gdzie niby ma dobrze, ale u niego miałby lepiej. To dumny łowca. Nigdy nie prosił o żer. Podany kawałek kurczaka obserwował z daleka, a potem z doskoku, podfruwając chwytał zdobycz jak na swobodzie i pożerał w skupieniu w zacisznym miejscu swojej woliery. Dziwne to trochę, bo lata ten, któremu ewolucja nie dała skrzydeł, a uziemiony został ptak, władca przestworzy, niemogący wykorzystać tego, do czego stworzyła go natura.
O niezłomności Wojtka, wykazanej w czasie jego kilkuletnich zmagań w dochodzeniu sprawiedliwości w sprawie, która na kilka lat wyeliminowała go z życia Koła, napiszę zapewne w innym wpisie, bo rysuje się ku temu stosowniejsza okazja.
Pozdrawiając Wojtka zachęcam wszystkich, którzy mają podobne pasje do e-mailowego kontaktu poprzez pocztę:
wojkasp07@wp.pl
W pełnej "zbroi" przed startemW górze, jak kiedyś myszołów - nieszczęsnikA kibic - jak kierownik lotów - na posterunku

Dwaj łowcyTo ptak piękny i dumnyPo "schwytaniu" zdobyczy

Sty 03 2016

Noworoczna zbiorówka w żołyńskiej „Kuropatwie”

Zbiórka myśliwychW noworocznym  polowaniu w żołyńskiej „Kuropatwie” uczestniczyłem jako gość, zaproszony przez łowczego koła. Skorzystałem z zaproszenia, bo słyszałem wiele dobrego o ich gospodarce łowieckiej i chciałem się przekonać naocznie, jak to wygląda w terenie.  A wygląda naprawdę imponująco. Ziemi ornej pod poletkami żerowymi i uprawianymi na paszę jest 27 hektarów. Łąki – 21ha, pasów zaporowych, utrzymywanych w znakomitym stanie ponad 10 kilometrów. Własny, kompletny park maszynowy z mocnym, dwunapędowym ciągnikiem, podwoda dla myśliwych i naganki na polowania zbiorowe, ambony, paśniki, lizawki… I przyjacielska atmosfera wśród członków koła, gdzie każdy wie, kiedy, co i jak ma wykonać w łowisku. Zarząd tworzą ludzie, doskonale obeznani w zasadach gospodarki łowieckiej, ludzie o wielkim zaangażowaniu i potrafiący kształtować doskonałą atmosferę, będącą twórczym czynnikiem sukcesu gospodarczo-hodowlanego koła. W tym roku koło obchodzi swoje siedemdziesięciolecie. Obyśmy takich kół mieli jak najwięcej!!
Podłowczy - młody, energiczny, prowadzący polowanie na zbiórce myśliwych i naganki  Podwoda i ciągnik - doskonałe narzędzie na polowaniuAmbona przy nęcisku na leśnej linii oddziałowej
Pas zaporowy z przeorywaną kukurydząLizawka - jedna z kilkudziesięciu w lesistej części obwodu" w kociołku bigos grzano..."Dublet mojego sąsiadaPrawie wszędzie dojedzie ciągnik Na pokocie sześć dzików

Gru 22 2015

WESOŁYCH ŚWIĄT

Wszystkim KolegoWESOŁYCH ŚWIĄTm Myśliwym i Sympatykom Łowiectwa życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, udanych łowów w nadchodzącym Nowym 2016 Roku, medalowych trofeów, sukcesów w gospodarce łowieckiej, tradycyjnie dobrego zdrowia, rodzinnego szczęścia i częstych spotkań w kniei.

Sie 23 2015

XVII Rykowisko Galicyjskie w Zagórzu

"Znak Firmowy" imprezyXVII Rykowisko Galicyjskie, plenerowa impreza popularyzująca łowiectwo z jego bogatymi tradycjami i znaczącymi osiągnięciami w hodowli i ochronie zwierząt łownych odbyło się jak co roku w Zagórzu, zorganizowane przez Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury i Sportu. Od lat formuła tej ciekawej imprezy jest taka sama. W programie są stałe konkursy dla dzieci i sympatyków łowiectwa (w strzelaniu z broni pneumatycznej, wiedzy o łowiectwie, pokazy ptaków łowczych i pracy psów myśliwskich, terenowej oceny poroża i na nalewkę myśliwską, konkurs sygnałów myśliwskich w wykonaniu solowym i zespołowym), a koronnym konkursem są Otwarte Mistrzostwa Galicji w Naśladowaniu Głosu Jelenia.
Uczestniczyła w nim stosunkowo niewielka grupa myśliwych, reprezentowana głównie przez koła łowieckie Okręgu Krośnieńskiego. Konkurs wygrał kol. Gerard Barański z koła Zakucie - główna arena imprezyRYŚ” z Ustrzyk Dolnych, który również pokonał startujących w drugiej, typowo łowieckiej konkurencji, tj. terenowej oceny poroży jeleni. Niech nam godnie króluje co najmniej do następnego roku, a bór niech mu darzy medalowym bykiem, którego rykowiskowy głos tak wiernie naśladował!
Imprezie towarzyszył kiermasz artykułów łowieckich, pamiątkarskich i rękodzieła artystycznego, były stoiska z przekąskami, ciastami domowymi i napojami,  serwowano wszystkim chętnym bogracz – mało znaną potrawę z kuchni polowej, a wszystko w atmosferze pikniku, przy muzyce folk zespołu Staszka Derenia. Biesiada myśliwska z udziałem władz samorządowych województwa, łowieckich i Lasów Państwowych, połączona z dyskoteką pod gwiazdami zakończyła tę udaną, tegoroczną zagórską imprezę.
Na otwarcie - prezentacja Pocztów Sztandarowych Kół Łowieckich Awanti - Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Sanoka Łowiecka literetura szkoleniowa
Popularna literatura łowiecka Artystyczne wyroby z porożaSzef kuchni polowej serwuje bograczNajpiękniejsze - wyżły węgierskieGończy polski - kapitalny pomocnik na łowach Słowacki kopov - spokojny pies dla spokojnego myśliwegoWyżeł szorstkowłosy - kapitalny pies na ptactwoPokaz pracy ptaków łowczychSolowy występ choreograficzny na otwarcie dyskoteki

Starsze posty «

» Nowsze posty