Archiwum kategorii: Aktualności

Lis 10 2017

Węgrów, 30. 10. 2017 Spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej

PoniedziaNa spotkaniu z mlodzieżąłek 30 października zarezerwowany był na spotkania z młodzieżą ze szkół węgrowskich, z którymi współpracuje Koło LOT-HAZ. Najpierw, o godz. 10.00 przybyła VI klasa Szkoły Podstawowej, która aktywnie uczestniczyła w pogawędce o zwierzętach naszych pól i lasów dopytując o wiele szczegółów dot. ich zachowań i bytowania w środowisku. Dwie godziny później odbyło się spotkanie z młodzieżą gimnazjalną. Różnica w poziomie wiedzy na temat biologii zwierząt łownych była tutaj zauważalna. To cieszy, że poznawanie środowiska przyrodniczego z jego różnorodnością i bogactwem występujących w nim gatunków młodzież czerpie z wielu źródeł, w tym również z kontaktów z myśliwymi. Były rozmowy o obrazach, malarstwie i wybranych zwierzętach utrwalonych na obrazach Zdzisława Twardowskiego. Wieczorem, o godz. 17.00 odbyło się spotkanie z dorosłą widownią, na którym przedstawiłem sylwetki i dorobek trzech wybitnych polskich malarzy przełomu XIX i XX wieków: Franciszka Zygmuntowicza, Juliana Fałata i Alfreda Wierusz-Kowalskiego, których twórczość w dużej części poświęcona była malarstwu o tematyce łowieckiej. Zdzisław Twardowski w czasie gawędy na żywo malował dwa pejzaże, które przekazał gospodyni tego spotkania, Pani dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Węgrowie.   
Pomoce „naukowe” dla spotkań z młodzieżą tj. zrzuty łosia, jelenia, daniela i spreparowane parostki rogacza udostępnił ze swoich bogatych zbiorów leśniczy Kamil Strąk z Miednika, za co mu serdecznie dziękuję.
grupa-gimnazjalna pomoce-naukowa-dla-spotkangrupa-szkoly-podstawowej

Lis 01 2017

Węgrów. Wernisaż wystawy „PORTRETY ZWIERZĄT ŁOWNYCH”

Zdzisław Twardowski

27 października w salach wystawowych Miejskiej Biblioteki Publicznej w Węgrowie otwarto wystawę malarstwa Zdzisława Twardowskiego i Edwarda Woźnego „Portrety zwierząt łownych”. Dwaj sanoczanie, z których jeden poluje od 33 lat zaprezentowali 40 obrazów przedstawiających sylwetki zwierząt łownych w ich naturalnym środowisku. Wystawa jest imprezą towarzyszącą „Hubertusowi węgrowskiermu”, który – jako święto myśliwych okręgu siedleckiego obchodzony był tradycyjnie w ostatni weekend października. Organizatorami wystawy była Okręgowa Rada Łowiecka w Siedlcach, Koło Łowieckie LOT-HAZ w Węgrowie, a główny wysiłek organizacyjny wzięła na siebie Miejska Biblioteka PEdward Woźnyubliczna, przygotowując materiały wystawowe i oprawę wernisażu. Wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania wystawy oraz tym, którzy przybyli na jej otwarcie my, jako autorzy prac, serdecznie dziękujemy. Miłym akcentem były niewielkiego formatu pastele Zdzisława Twardowskiego, przygotowane jako upominki dla kilku uczestników wernisażu.
Wystawa, mająca charakter edukacyjny kierowana jest przede wszystkim do młodzieży węgrowskich i okolicznych szkół. Oddzielną ekspozycję tworzy zbiór dwudziestu obrazów Z. Twardowskiego będących owocem jego uczestnictwa w wielu plenerach malarskich w kraju i za granicą. 
Wystawa czynna będzie do końca listopada, a wystawione obrazy można zakupić przy okazji jej zwiedzania.
Poniżej: migawki z wystawy. Autorem wszystkich zdjęć jest Przemek Łukaszek z Komorowa k/Ostrowi Mazowieckiej

Dyrektor MBP - komisaż wystawy - z upominkiemNa sali wystawowej Na sali wystawowej

Rozmowy o sztuceW zaułku sal wystawowych Autorzy prac

Z. Twardowski. WILKIZ. Twardowski. CHEŁMNOZ. Twardowski. W sadzie u schyłku lata

E. Woźny. Kuropatwy zimą   E. Woźny. Spłoszone kaczkiE. Woźny. Jenot

         

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Paź 10 2017

Rok grzybowy…

Prawdziwki Grzyby w tym roku obrodziły. Dobre grzybobranie zaczęło się w zasadzie w III dekadzie sierpnia i trwa po dziś dzień. Jesienna ich obfitość  zwiastuje ponoć wczesną, długą i ostrą zimę. Wysypy wiosenne natomiast prognozują rok nieurodzaju, zgodnie z powiedzeniem, że „rok grzybowy nie chlebowy”. Jadąc przez mazowieckie lasy do Węgrowa z częścią obrazów na wystawę, wystarczyło zatrzymać się byle gdzie, a prawdziwki jakby czekały na podniesienie. Nie tylko tam zresztą. Na Podkarpaciu rydze i podciecze, czyli borowiki ceglastopore, dorodne prawdziwki, a teraz opieńki zapełniają kosze wielu zbieraczy, przyjeżdżających tutaj z wielu stron kraju. A przy okazji grzybobrania posłuchać można było odgłosów rykowiska, bo akurat jedno i drugie zbiegły się w czasie.

Wystarczyło zajrzeć do lasu...A miały być rydze...Grzyby mazowieckie

 

Wrz 24 2017

Bliskie spotkanie

NiedźwiadkiSpotkać niedźwiedzie w naszym obwodzie można częściej, niż dziki. Piszę zupełnie serio. Andrzej przyjeżdża z Krakowa kilka razy w roku, dzika nie widział kilka lat, ale za to spotkań z niedźwiedziami ma na swoim koncie kilka. Nie liczyć tropów, które spotkać można wszędzie. Ostatnio będąc, w Sakowczyku, w słoneczny dzień, w południe tuż przed jego samochód wyskoczyła niedźwiedzica, a za nią dwa małe, chyba ubiegłoroczne niedźwiadki. Matkę widać na zdjęciu po lewej stronie, przesłoniętą wysokimi trawami, a małe, niczego się nie obawiając podążyły za nią bez zbytniego pośpiechu. Gdyby szedł, a nie jechał samochodem, to bliskie spotkanie mogłoby się zakończyć tragicznie. Przewiduję, że za dwa, trzy lata idąc na polowanie trzeba się będzie ostrzeliwać, bo do ambony nie dojdziemy, nie mówiąc już o podchodzie, którą to metodę polowania preferuje wielu myśliwych.
Odstrzał redukcyjny niedźwiedzi jest już w tej chwili koniecznością, ale kto odważy się podjąć w tej sprawie decyzję? Sprawa jest rzeczywiście trudna, ale zdecydowanie pilna do rozpatrzenia. 

Cze 18 2017

Nóż – Twój pomocnik w łowisku

1. Szlifierka-taśmowaNóż myśliwski – to oprócz broni najważniejszy element wyposażenia myśliwego, bez którego nie ma sensu udawać się do łowiska. W sklepach myśliwskich jest spory wybór noży uniwersalnych i przeznaczonych do sprawiania tuszy, o oryginalnych wzorach, dobre i kiepskie, tanie i drogie. Kupno noża zawsze jest połączone z pewnym ryzykiem, bo nie wiadomo, jak trzymać będzie ostrość po naostrzeniu, czy nie pokryje się rdzą, albo rozsypie mu się rękojeść. 
Myślę, że każdy myśliwy powinien spróbować wykonać na własne potrzeby nóż, o którym wiadomo będzie niemal wszystko. Aby to, co chcemy osiągnąć miało dobre walory użytkowe i wyglądało „jako tako”, trzeba zdobyć trochę wiedzy o gatunkach stali, kupić parę narzędzi i wykonać maszynę, zwaną szlifierkę taśmową, bez której owszem, nóż można wyprodukować, ale namordujemy się przy tym mocno, lecz efektów użytkowych i estetycznych  możemy nie osiągnąć. Dobrym, dostępnym powszechnie materiałem na noże jest stara, wysłużona piła tarczowa, z której wycinamy odrysowany z szablonu kształt klingi, a potem żmudnym, wymagającym koncentracji procesem szlifowania przeprowadzamy obróbkę na szlifierce. Hartowanie to czynność, którą lepiej powierzyć specjaliście, bo potrzebna jest do tego spora wiedza i termometr do pomiaru wysokich temperatur, prawidłowe „12. Niezly efekt koncowyodpuszczenie”, czyli likwidacja naprężeń po hartowaniu. Jeśli uda się nam pozyskać taką surówkę po zahartowaniu przystępujemy do ostatecznej obróbki, czyli wykonania rękojeści, złożonej niekiedy z kilkunastu elementów, jej sklejenia i połączenia z klingą za pomocą nitów. Obróbka szlifierska rękojeści to żmudny i pracochłonny proces, w którym łatwo zepsuć wszystko to, co dotychczas udało się nam osiągnąć. Konserwację rękojeści, wykonanej z afrykańskiego palisandru wykonałem olejem lnianym, po którym rękojeść nabrała odpowiedniego, naturalnego koloru. Osiągnąłem zamierzony efekt, ponieważ nóż jest i ładny i dobry. Twardość klingi wynosi 60 HRC, dobrze się ostrzy i trzyma ostrość przez długi czas.
Cały proces wykonania mojego pierwszego noża, a więc to, o czym napisałem i nie napisałem, bo nie czuję się specjalistą od ślusarstwa i technologii materiałowej ilustrują dołączone zdjęcia.
Mnie się podoba. A Wam?
2. Surówka noża3. Projekt rękojeści4. Po-szlifie surówki

5. Z materialem na rekojeść7. Po wstępnej obróbce rękojeści8. Gotowy do konserwacji
9. Po konserwacji10. Dobry nóż roboczy11. Rękojeść z przekładkami
                                                        12. Niezły efekt końcowy

         

Cze 05 2017

Inwazja żubrów

Po-uczcie-zubrowStado bieszczadzkich żubrów stale się powiększa. Oswoiły się z widokiem człowieka na tyle, że wiedzą, iż z jego strony nie zagraża im żadne niebezpieczeństwo. Jesienią i zimą podchodzą do osad ludzkich, żerują na pozostających pod śniegiem jabłkach w sadach, a okoliczne kępy zakrzaczeń po ich bytowaniu wyglądają mało ciekawie. Ogryzają z kory co się da. Nie gardzą, a nawet preferują wierzchołkowe części dolnego piętra lasu, bez którego nie będzie dorodnych jodeł, świerków i buków.   Na Działach jest ich czasami kilkadziesiąt osobników, wypoczywających w słońcu na polanie, upstrzonej produktami trawienia w niespotykanej gdzie indziej ilości. Jeśli dodać, że dobowe zapotrzebowanie tych największych ssaków naszych lasów wynosi niemal sto kilogramów roślinnej masy, to nietrudno sobie wyobrazić, że przez zimę bieszczadzkie żubry, gdyby nie były dokarmiane przez leśników i myśliwych, zniszczyłyby leśną powierzchnię większą chyba, niż wynoszą nasadzenia nowym materiałem szkółkarskim.
Z pobliskiej ambony  można je obserwować bardzo często. Chociaż nie moje to koło i nie moje „zmartwienie”, bez zbytniego namawiania pomogliśmy z Antkiem postawić koledze w miejscu starej ambony nową, spełniającą warunki bezpiecznego polowania i cichej obserwacji nie tylko żubrów, ale większości zwierząt łownych. Są tu dziki, jelenie, sarny, zapędzają się za nimi wilki i inne drapieżniki łowne. Ambona, zaprojektowana i wykonana w elementach montażowych została przewieziona na miejsce posadowienia i zmontowana z wykorzystaniem niektórych części podstawy. Można się tam z powodzeniem  udać na całonocną zasiadkę, odpocząć w razie potrzeby i pogawędzić z przyjacielem, jeśli jest na to czas i ochota.
Niech służy koledze przez długie lata i przynosi mu wiele łowieckich sukcesów.
Darz Bór!! 
Stara-ambona-na-DzialachPrace-przy-szkielecie-podlogiMontaz-konstrukcji-sciennych
Stan-surowy-zamknietyGotowa-po-konserwacji        Na drodze do Zawozu

Wrz 20 2016

Nowa zwyżka na „szóstce”

O dwie nowe zwyżki wzbogaci się Horodek Górny, czyli sektor szósty w obwodzie bieszczadzkim. Jedna już jest ustawiona w miejscu, gdzie dawniej były pola uprawne, a dziś są to łąki, na które często wychodzi płowa. To udoskonalona wersja konstruowanych i budowanych przez Andrzeja – prezesa Koła zwyżek, zadaszona, z podłogą i wygodna do polowań, nawet po załamaniu się pogody podczas jego trwania. Ilustracja fotograficzna, przy odrobinie wyobraźni pozwala na to, aby spróbować powielić tę konstrukcję i wzbogacić swoje łowiska o podobne, wygodne stanowiska strzeleckie.

ZDJĘCIE 1 – „Szaber” na tartaku

"Szaber"-na-tartakuPrzy przecieraniu drewna na tartaku powstają odpady, które najczęściej wykorzystuje się jako drewno opałowe. Ale są wśród nich pełnowartościowe „kawałki”, z których powstać mogą szczeble drabinowe, podpórki, siedziska, oparcia, łaty zadaszenia itp. , które właściciel tartaku odda Wam za niewielką opłatą. Pozostałe elementy, tj. żerdzie (sześć – siedem sztuk) będziecie musieli kupić u leśniczego, pozyskać, zerwać z lasu i okorować, pozostawiając je jakiś czas na podkładkach do wyschnięcia. Do montażu najlepiej użyć wkrętów torxowych o różnej długości, które można odzyskać po zakończeniu żywota zwyżki, jako że nic nie trwa wiecznie. Ale konserwacja przepalonym olejem, zmieszanym pół na pół z ropą lub olejem napędowym przedłuży o kilka lat żywot tej konstrukcji.

ZDJĘCIE 2 – Drabina i wsporniki krzyżakowe

Drabina to najbardzDrabina i wsporniki krzyżakoweiej pracochłonna część konstrukcji. Szerokość u podstawy ok. 80cm, a u góry 10 – 20cm mniej. Rozstaw szczebli – 35cm, a ich liczba zależeć będzie od wysokości zwyżki. Ostatni, górny szczebel powinien być umiejscowiony poniżej końców wierzchołkowych żerdzi drabinowych o ok. 35cm, ponieważ tam umiejscowione zostaną wsporniki podłogi, tworzące kąt rozwarty z żerdziami drabinowymi, równy kątowi jej pochylenia. Tym samym podłoga, po postawieniu zwyżki powinna być pozioma. Krzyżujące się wsporniki (ok. 3,5m długości) biorą swój początek w połowie drabiny, łączone są odpowiedniej długości wkrętem, przy czym jeden ze wsporników należy podciosać w miejscu krzyżowania się dla uzyskania właściwej ich symetrii. Zasada umiejscawiania szczebli jest następująca: czym wyżej, tym szczebel powinien być solidniejszy (zdrowy, bezsęczny, bez spękań lub nadłamań), bo wiadomo, że upadek z wysokości bywa najczęściej bardzo bolesny.

ZDJĘCIE 3 – Podłoga

Podłoga Podłoga musi być wykonana ze zdrowych desek o grubości 5/4 cala, czyli 32mm i powinna tworzyć jednolitą płaszczyznę, na której spoczywać będą nasze nogi podczas zasiadki. Na końcówkach żerdzi drabinowych i wspornikach podłogi z jednego końca wykonujemy zacios i łączymy pod odpowiednim kątem z drabiną i wspornikami krzyżakowymi, przykręcając je od strony zewnętrznej. Wkręty, w odróżnieniu od gwoździ zdecydowanie lepiej łączą elementy drewniane, które przy starzeniu się konstrukcji nie skrzypią i nie obluzowują konstrukcji. A jeśli to jednak wystąpi, zawsze można je dokręcić wkrętarką akumulatorową. Dobijanie gwoździ poprawia łączenia tylko na jakiś, z reguły krótki okres, po czym żadne działania naprawcze nie przyniosą pożądanego efektu.

ZDJĘCIE 4 – Siedzisko, oparcie i zadaszenie 

Siedzisko, oparcie i zadaszenie Na wysokości trzeciego szczebla od góry montujemy dwa wsporniki przednie, które służą do przymocowania podpór siedziska i zadaszenia oraz innych elementów, takich jak podłokietniki i podpórka pod broń itd.. Do nich przykręcamy dwie podpory siedziska, dbając o to, aby przednia jego krawędź była na wysokości ok. 42-45cm. Drugi koniec podpór przykręcany jest do wsporników krzyżakowych, a kąt ich usytuowania powinien zapewnić lekkie pochylenie siedziska do tyłu, co zapewni wygodną pozycję siedzącą. Oparcie może tworzyć jedna szeroka deska, lub dwie węższe, mocowane do wspornika krzyżakowego na odpowiedniej wysokości nad siedziskiem. Końce wsporników służą do przymocowania łat pod deskowanie zadaszenia. Deski przykrywamy materiałem wodoodpornym, w tym przypadku jest to płótno obustronnie gumowane, które nie poddaje się dzięciołom, niszczącym inne, mniej trwałe poszycia, jak np. papę dachową, pod którą zimują muchy i inne owady, stanowiące przysmak tych skrzydlatych perełek naszych lasów.

ZDJĘCIE 5 – Konserwacja

Konserwacja zwyżki ropą naftowąKonserwację całej konstrukcji przeprowadzić należy wtedy, kiedy wszystkie elementy drewniane są suche. Wtedy środek konserwujący głębiej wchłaniany jest przez drewno, a zamknięte pory drewna nie przepuszczają wilgoci do wewnątrz. Konserwacja mokrego drewna powoduje jego zaparzanie się od wewnątrz co jest początkiem procesów gnilnych, trudno zauważalnych z zewnątrz.. Na Podkarpaciu popularnym środkiem konserwującym jest nasza, rodzima ropa naftowa, która zawiera bardzo dużo parafiny i to ona jest dobrym środkiem konserwującym. Ale nie musi to być ropa. Mogą to być ogólnie dostępne środki do konserwacji drewnianych konstrukcji, których wybór jest duży pod względem asortymentu i ceny. Zalecam stosowanie niedrogich środków, których cena wynosi ok. 20 złotych za 4-5 litrów. Wystarcza to na jednokrotne pomalowanie całej zwyżki. Konserwację należy powtórzyć po całkowitym wyschnięciu pierwszej warstwy środka konserwującego i tak przeprowadzona czynność zabezpieczy konstrukcję przed gniciem na dwa – trzy lata, po czym należy ją powtarzać periodycznie.

ZDJĘCIE 6 – Ustawienie zwyżki w terenie

Zwyżka w pełnej krasiePonieważ zwyżka, która po zakonserwowaniu służyć będzie myśliwym ładnych kilka lat, nie jest lekka, wymaga więc odpowiedniego przygotowania do ustawienia w terenie. Po wyborze miejsca należy przygotować pień drzewa, na którym wsparta będzie konstrukcja pozbawiając go gałęzi do wysokości dachu. Przy podnoszeniu bardzo przydatny jest bloczek (wielokrążek), który umiejscawiamy wyżej o ok. 1m od wysokości zwyżki Przeciągamy przezeń linę, podczepiamy zwyżkę i asekurując jej położenie względem pnia wciągamy ją samochodem terenowym lub ciągnikiem do momentu osiągnięcia pożądanego kąta nachylenia drabiny. Samo przymocowanie zwyżki zależy od warunków, jakie dyktuje pień drzewa, ale z tym każdy powinien sobie bez większych problemów poradzić.
Jest to solidna, bezpieczna konstrukcja, pozwalająca na kilkugodzinny relaks w kniei, bez obawy o możliwość nadwerężenia kręgosłupa podczas dłuższej zasiadki.
Zwyżkę tę zbudowaliśmy wspólnie z Andrzejem, drugą, oczekującą na konserwację i ustawienie w terenie zbudował Andrzej sam, bo to jest, jak się okazuje praca dla jednego, a najlepiej dla dwóch myśliwych.

Wrz 18 2016

Udany relaks na Mazowszu

O pięknie Mazowsza lepiej nie pisać, bo piewcami mazowieckich równin, lasów i pól byli najwięksi nasi poeci i pisarze. KiedDzicza sierotka na buchtowiskuyś, kiedy przez trzy prawie dziesięciolecia pełniłem tam służbę, nie dostrzegałem uroków tej krainy, bo do tego trzeba podobno dorosnąć. Teraz, kiedy oglądanie gór najlepiej mi idzie poprzez szyby samochodu, równinne lasy mazowieckie są alternatywą dla moich zmurszałych już kości i coraz mniej pojemnych płuc.
Jeżdżę tam chętnie, bo przyjaciół mam jeszcze sporo wśród miejscowych, a koła łowieckie przychylnie traktują swoich gości, dając im możliwość przeżycia łowieckiej przygody, bo zwierza tu dużo i nikt niczego nikomu nie skąpi.
Dziesięć dni przepięknej, bezchmurnej pogody u schyłku lata,  z księżycem w jasne i ciepłe noce. Polowałem z synem, który w konkurencji ze mną okazał się zdecydowanie lepszy, bo zaliczył trzy warchlaki, dwa więcej niż ja i borsuka, których tam więcej chyba niż lisów.
W Nadleśnictwie Wrotnów odwiedziliśmy podleśniczego, który od kilku lat zbiera zrzuty łosi, bytujących w obwodzie w liczbie prawie czterdziestu sztuk. Odrodziła się mazowiecka populacja łosi doskonale i chyba za niedługo będzie można na nie polować, bo szkody w lesie są już dość znaczne. Kolekcja zrzutów jest ciekawa, a kilka par zrzutów odnosi się do tego samego osobnika. Ma gustownie urządzany pokój myśliwski w swojej leśniczówce, kocha swoją pracę, a wolne chwile poświęca na polowania i wędkowanie.
Na jednej z ambon zagnieździły się szerszenie, brawurowo zniszczone przez kolegów myśliwych z Warszawy. To nie było największe gniazdo tych niebezpiecznych owadów, bo na strychach leśniczówek spotyka się ponad metrowe gniazda, do których wzywa się straż pożarną.
Podczas porannego objazdu nęcisk spotkaliśmy buchtującego, samotnego warchlaka, który dał się podejść na kilka metrów. Miał uszkodzony tylny prawy bieg i był chyba przez watahę odrzucony.
Polowania w lesie, wykonywane z ambon są efektywniejsze nieco później, kiedy znikną z pól uprawy kukurydzy, których  tu więcej, niż kiedyś ziemniaków. Wtedy były kuropatwy, które szkód w uprawach nie powodowały a dziś mamy dziki, mające w plantacjach kukurydzy doskonałe schronienie i bazę żerową.
Dziękuję Kolegom z Mazowsza za miłą atmosferę i stworzenie warunków dla nieskrępowanego polowania.

Poniżej kilka migawek z naszego pobytu na Mazowszu, w oazie ciszy i spokoju, gdzie wypoczywa się szybciej i  pełniej niż w niejednym markowym kurorcie turystycznym.
Szerszenie na ambonie "jedynki"Część trofeów w pokoju myśliwskimFragment kolekcji łosiowych zrzutów

Sie 30 2016

Żołyńskiej „Kuropatwie” stuknęła siedemdziesiątka

Niech żyje Jubilat!Piękny jubileusz 70-lecia obchodziła 28 sierpnia żołyńska „Kuropatwa. I chociaż ptaszyna to niewielka, to Koło Łowieckie w  Żołyni, które ma w herbie tę niewątpliwą ozdobę naszych pól, jest jednym z najlepszych w rzeszowskim okręgu PZŁ. Za wzorową pracę w tym kole trzynastu jego członków odznaczono Medalem Zasługi Łowieckiej; złotym – podłowczego Jana Mazurka, dziewięcioma srebrnymi i trzema brązowymi dla pozostałych wyróżnionych. Prezes koła Edward Leja i łowczy Henryk Mazurek zostali wyróżnieni przez Okręgową Radę Łowiecką kordelasem myśliwskim. Wzorowa, wieloletnia praca z młodzieżą zaowocowała w tym roku zdobyciem  III miejsca w ogólnokrajowym konkursie „Ożywić pola” przez jedną z klas Szkoły Podstawowej w Żołyni. Strona internetowa koła, zaprojektowana, wykonana i administrowana przez księdza – myśliwego Roberta Drążka zdobyła III miejsce w konkursie „Myśliwi w sieci”. Koło jest widoczne w swoim środowisku poprzez wzorowo prowadzoną gospodarkę łowiecką, ma nową, piękną stanicę myśliwską, maszyny i narzędzia do uprawy poletek, kaplicę pw. św. Huberta w Kwartet sygnalistów prezentował się znakomicieśrodku swojego obwodu, gdzie zainaugurowany został finał uroczystości jubileuszowych. Potem, przed Biesiadą Myśliwską obyła się część oficjalna; były wystąpienia okolicznościowe licznie przybyłych gości, wręczanie odznaczeń i nagród, wszystko przeplatane sygnałami myśliwskimi w wykonaniu własnego zespołu sygnalistów.
A potem była – jak każe tradycja – Biesiada Myśliwska połączona z tańcami. Wznoszono toasty, zakąszano dziczyzną i bawiono się do późnych godzin nocnych.
Gratuluję wyróżnionym i nagrodzonym. Życzę wszystkim Kolegom z „Kuropatwy” wielu niezapomnianych chwil w łowiskach, rozwijania swoich pasji i osiągnięć w doskonaleniu gospodarki łowieckiej dla dobra naszej ojczystej przyrody.

Darz Bór!

Otwiera prezes Edward Leja"Złoto" Jana MazurkaPoczątek szeregu odznaczonych... ...i jego sympatyczna końcówkaZ kordelasami łowczy Henryk Mazurek i prezes Edward LejaA ślinka leciała do smacznych przekąsek...

 

 

 

 

 

 

Sie 15 2016

Bezmiechowa – zobacz to miejsce

Bezmiechowa. Widok na BieszczadyBezmiechowa to mała, ale jakże urokliwa miejscowość w pobliżu Leska, słynna przede wszystkim z tego, że od czasów przedwojennych funkcjonuje tu szybowisko górskie, będące własnością dwóch wyższych uczelni: Politechniki Rzeszowskjej i Politechniki Warszawskiej, kształcących doskonałych specjalistów przemysłu lotniczego dla potrzeb rodzimej „Doliny Lotniczej” i wielu biur konstrukcyjnych o światowej renomie. To z tego lotniska 18 maja 1938 roku startując na szybowcu PWS – 101pilot Tadeusz Góra dokonał przelotu o długości ponad 500 kilometrów do Sołneczników na Litwie, za co został, jako pierwszy odznaczony świeżo ustanowionym Medalem Lilienthala. Historię tego lotniska zawarto w dawno wydanej książce „Bieszczadzkie szybowiska” i w pięknym wydaniu współczesnej publikacji „Szybowce nad Bieszczadami”.
Warto poświęcić dwie godziny, aby nieznacznie zbaczając z trasy do Rajskiego, Terki czy BukowcBudynek głównya, skręcić przed Leskiem (przed „Biedronką”) w lewo (na Załuż), a następnie w Łukawicy w prawo i dojechać na jeden z grzbietów pasma Gór Słonnych, na którym mieści się urokliwe centrum lotniczego szkolenia praktycznego studentów Wydziałów Lotniczych, gdzie przy dobrej pogodzie trwają od rana do wieczora loty szybowców, wyciąganych na odpowiedni pułap za pomocą wyciągarki, produkowanej w nieodległych Ropczycach na Podkarpaciu. Widok na Bieszczady stąd znakomity, a wrażenia z obserwacji śmiałków, startujących w wydawałoby się nienormalny sposób są nie do opisania.  Wszystkim kolegom, udającym się na polowania w Bieszczady polecam to miejsce, bo jest to jedno z ostatnich w Polsce, a – być może – ostatnie, tak pięknie zadbane i tak życzliwie traktujące odwiedzających.
Przed hangaremW hangarzePrzed lotem
W PuchaczuWyciągarka szybowcowa

Starsze posty «

» Nowsze posty