«

»

Lut 11 2012

Orły i kormorany

Zima. Horyzont zasnuty mroźną mgiełką, na drzewach szadź, strzepywana przez sikorki, sroki i inne ptactwo. Na Sanie, którego tafla zamarza od brzegu coraz szybciej pozostawiając zmniejszającą się powierzchnię otwartej wody dla wielu gatunków kaczek, przylatujących z Dalekiej Północy i zimujących tutaj, rybitw i innych ptaków wodnych nastały trudne dni. Na powierzchni wody śryż, utrudniający pływanie, a w wodzie coraz mniej glonów, roślin wodnych, larw owadów i ryb, bezlitośnie tępionych przez kormorany, zimujące na odcinku Sanu od Myczkowiec do Dynowa. Woda tu nie zamarza w normalne zimy, bo elektrownie w Solinie i Myczkowcach do tego nie dopuszczają. Od kilku lat mamy tutaj iście mazurski klimat, jak w piosence Piotra Szczepanika z tym, że stamtąd kormorany odlatywały jesienią. My mamy je cały rok. Kilkaset sztuk w kilku kluczach ciągną codziennie wzdłuż rzeki, wyszukując dogodnych miejsc do żerowania. W Sanoku niewielkie ich stadko żeruje w okolicach supermarketu Kaufland. Obserwuję je codziennie, jak pływają z napełnionymi wolami, niezdolne do lotu od nadmiaru połkniętych w całości ryb. Trzymają wtedy głowy wysoko, na wyciągniętych szyjach, usztywnionych 40. centymetrowymi pstrągami, lipieniami, szczupakami i innymi gatunkami ryb, bytującymi w naszej krainie pstrąga i lipienia. Na nic zdają się wysiłki naszego Okręgu Krośnieńskiego PZW, który doprowadził łowiska Sanu do takiego stanu, że stały się atrakcyjne nie tylko dla muszkarzy krajowych, lecz przyjeżdżają tu wędkarze – sportowcy z całej Europy. Odbywają się tutaj muchowe mistrzostwa świata i wędkarskie imprezy krajowe, nie mówiąc o licznych naszych, regionalnych.  Wydana rzez Wojewodę Podkarpackiego zgoda na redukcję kormoranów o kilkadziesiąt sztuk nie załatwia sprawy do końca, ponieważ brać wędkarska wędką ich nie wyłowi, a koła łowieckie w rocznych planach łowieckich gatunku tego nie mają do pozyskania. Należałoby ująć ich pozyskanie w planach kół łowieckich, których obwody obejmują rzekę i trzeba ustalić zasady rekompensat kosztów takiego polowania. Związek wędkarski wypłaca  wysokie „honorarium” pozyskującym za każdą strzeloną sztukę, lecz zainteresowanie takim polowaniem jest nikłe z powodu nie do końca uregulowanych spraw administracyjnych. A kormoranów z roku na rok mamy coraz więcej. Kilka lat temu mieliśmy pojedyncze sztuki. Dziś są to setki osobników, których liczebność jest w tej chwili coraz trudniejsza do ustalenia. A ryb jest coraz mniej. za rok, dwa, będzie tutaj bezrybna pustynia.
To, czego nie mogą załatwić wędkarze i myśliwi, załatwia częściowo przyroda. Nad Sanem pojawiły się orły!! Wiadomo, że od lat mają swoje siedliska w rejonie Międzybrodzia, Mrzygłodu i Dobrej, ale widać je było rzadko. Teraz patrolują rzekę lecąc majestatycznie w górę i dół biegu Sanu i atakują głównie kaczki, chociaż i kormoranem, jak sądzę, nie pogardzą. Jest to przepiękny ptak, a jego widok, przelatującego w odległości kilkudziesięciu metrów wywołuje niesamowite wrażenie. Głód spowodował, że one również zatraciły bojaźń przed ludźmi i lecąc, nie zwracają uwagi na przechodniów, wędkarzy i miejski ruch, którego my mamy często dosyć. Jeden ze spacerowiczów miał szczęście sfotografować go w pełnym wdzięku locie i zdjęcia te, za jego zgodą zamieszczam w galeryjce poniżej. Dziękuję Panu Adamowi za nadesłane fotki i proszę o następne, ciekawe ujęcia naszej przyrody.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *