«

»

Lip 26 2011

Czy może być gorzej?

Wydaje się, że wszystko sprzęgło się przeciwko nam. Jeszcze wczoraj byłem optymistą, że dziś uda nam się zmontować kompletną podstawę ambony, bo prognoza pogody była umiarkowanie optymistyczna i skompletowana przeze mnie pięcioosobowa ekipa pomocników gotowa do pracy. Ale dzisiejszy ranek zbyt optymistycznie już nie nastrajał. Niebo zachmurzone, ponury dzień i deszcz wiszący w powietrzu. Miałem jednak nadzieję, że prognoza sprawdzi się i w miarę upływu czasu nastąpi poprawa pogody. Wyjechaliśmy z Sanoka o 9.00 dwoma samochodami, ze sprzętem i zapałem do pracy. Godzinę później było w zasadzie wiadomo, że pracy nie wykonamy. Zaczęło padać i podjazd samochodem terenowym ze sprzętem pod ambonę błotnistą, stromą drogą stał się mało prawdopodobny. Śliskie, gliniaste koleiny zarzuciliśmy gałęziami i czym się dało znaleźć w lesie. Wykorzystując do pchania moich pomocników udało się jakoś pokonać stumetrowy odcinek leśnej drogi. Ale po dotarciu na miejsce rozpadało się na dobre. Nie, żeby to jakiś tam deszczyk! Ulewa. Rzęsisty deszcz zmoczył nas do ostatniej suchej nitki. W krótkich przerwach podjęliśmy jednak trud wykonania tego, co nas tu przygnało. Udało się, niestety, tylko zapoczątkować montaż słupów, z których dwa osadziliśmy we właściwym położeniu. Nie było to zbyt trudne, ale umorusani „po pachy”, utytłani w błocie i, wobec braków widoków na poprawę pogody, pogodziliśmy się z porażką. Prowizorycznie nakryliśmy część ambony najbardziej narażoną na deszcz plandeką i wróciliśmy o 15.30 do Sanoka. W drodze powrotnej deszcz przestał padać, a Sanoku na krótko pojawiło się nawet słońce. Teraz, a jest 18.42 i znowu opada. I tak jest od 22 czerwca. Zaczęło się deszczami świętojańskimi, które przekształciły się w deszczowy lipiec. A nam w dalszym ciągu brakuje jednego, suchego, niekoniecznie słonecznego dnia do zakończenia prac montażowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *