Archiwum kategorii: Myślistwo

Lut 08 2015

Szczęście i pech

Odyniec RobertaSzczęście i pech zawsze chodzą w parze. W tym przypadku szczęście myśliwego, a pech odyńca, który wybrał się na leśną przechadzkę akurat o tej porze i w to miejsce, w którym chwilowo przebywał mój syn Robert. Jeśli zważyć, że było to jego pierwsze polowanie indywidualne w dopiero co rozpoczętym życiorysie myśliwego i po przyjęciu do swojego pierwszego koła, to szczęścia takiego można tylko pozazdrościć. Odyniec przyjął kulę na wysoką komorę, ale poszedł jeszcze około sto metrów i dokończył żywota pod amboną, do której zmierzał syn na swoją pierwszą zasiadkę w pierwszą noc lutowej pełni. Po wielu perypetiach związanych z patroszeniem i załadunkiem tuszy do samochodu dzik wylądował w skupie dziczyzny w Kraczkowej. Miał 102 kilo, a oręż zapowiada się na medal. GRATULUJĘ!!

Sie 08 2014

Ambona „Rajska”

Wczoraj, 7 Ambona Rajskiesierpnia zakończyliśmy razem ze stażystą Robertem jego sztandarowe zadanie na okres stażu pt. „Ambona w Rajskiem”. Burze deszczowo-gradowe, stany powodziowe i inne czynniki zewnętrzne przez cały okres budowy sprzysięgły się przeciwko nam opóźniając zakończenie prac o prawie miesiąc. Gdyby nie życzliwość kilku naszych Kolegów i pobliskich właścicieli specjalistycznych maszyn, wykonanie tego zadania byłoby jeszcze bardziej utrudnione. A tak, operacja montażu elementów ściennych i dachu na ustawionej pionowo podłodze w zespole 5 osobowym trwała 1,5 godziny, a operacja podnoszenia całości ambony około pół godziny łącznie z pracami przygotowawczymi. Samo podnoszenie kompletnej konstrukcji trwało dwie minuty.
Dziękujemy Andrzejowi Biernatowi za udział w budowie podstawy ambony i wprowadzenie nowatorskich rozwiązań dotyczących wiązania poszczególnych elementów i usztywnienia całej konstrukcji, Romkowi Pasławskiemu za wydatny udział sprzętowy i fachowe kierowanie podniesieniem ambony do pionu, Januszowi Oparowi za dostarczenie „polowego” źródła zasilania dla elektronarzędzi, oraz dwom zmechanizowanym, młodym chłopakom: Krzysztofowi i Aleksandrowi, użyczającym ciągnikowych podnośników dla operacji posadowienia ambony.
Ambona zbudowana jest z elementów ściennych ocieplanych wełną mineralną, lekko sprasowaną do grubości 5 cm i ofoliowanych specjalną folią, obita deską o grubości 1,4 cm, dachu krytego blachą i ocieplanego wełną oraz podłogi o podwójnym deskowaniu (spód – deska calówka, góra 5/4 cala), ocieplonej wełną o grubości 10 centymetrów. Okienka mają podwójne szyby, drzwi są trzywarstwowe, szczelnie dopasowane do ościeżnicy z obróbką listwową. Całość zakonserwowana jest ropą „kopalnianą” z wysoką zawartością parafiny, co przedłuży okres bezpiecznego użytkowania ambony o kilka lat pod warunkiem okresowej, najlepiej corocznej konserwacji. Do zmontowania całości zrezygnowano z gwoździ, a zastosowano odpowiednie śruby i wkręty co bez wątpienia ułatwi za parę lat prace remontowe i ewentualną wymianę podniszczonych elementów. Do wykonania pozostały drobne prace kosmetyczne we wnętrzu czatowni i trwałe połączenie ambony z gruntem za pomocą betonowych słupków fundamentowych, stanowiących odpowiedni balast, niezbędny jako element stabilności budowli.
Życzę wszystkim Kolegom, którzy korzystać będą z tej najnowszej naszej konstrukcji udanych, traperskich łowów w tym ciekawym zakątku naszego obwodu.
Drobna korekta do usytuowania ambony   Elementy na placu budowyCzęść "mieszkalna" połączona z podłogą
Przygotowania do podniesiena całościUniesienie wstępne czatowni Przygotowanie do podnoszenia koparką
Koparka w akcjiWspólnymi siłami...Solowa rola koparki
Z takim zepołem nie było szans, aby się nie udało.Ostatnie prace przy drabinieZ balkonikiem i zabezpieczeniem przed nadchodącą wichurą
Deszczowy przerywnik techologicznyNie ma to jak błotko...Wszystko zgodnie z projektem

Cze 11 2014

Z pilarką na polowanie

Chcąc dojechać z ładJesionowa przeszkodaunkiem do buchtowisk lub do prac na poletkach musisz liczyć się z tym, że drogę przegrodzi Ci zawała leśna w postaci pnia drzewa, powalonego różnymi przyczynami. Dorodny jesion runął na drogę dojazdową do poletek na Horodku Dolnym i trzeba było użyć pilarki, aby przejechać z karmą na podsilenie buchtowisk w sąsiedztwie istniejących tam poletek. Kilka tygodni wcześniej wykonałem oprysk odchwaszczający ambony i buchtowisk z bardzo dobrym efektem, a wczoraj wyłożyłem tam 75 kilo ziemniaków do przeorania, 10 kilo własnej kukurydzy i 30 kilo jęczmienia. Jeżeli znajdą to dziki, to zatrzymają się w pobliżu na dłużej; jeśli zawitają tutaj żubry, karma zniknie w ciągu jednej nocy. Dlatego ważne jest, aby kukurydzę i ziemniaki przeorać, bo inaczej ziemniaki szybko zzielenieją i staną nieatrakcyjne, a kukurydzę sójki wybiorą do ostatniego ziarna. W obwodzie sporo jelenia, ale dzików jak na lekarstwo. Nawet tropów nie widziałem ponad rok.

Droga wolnaMenu na buchtowisko...i ziemniaki

Wrz 29 2013

Ambona w Terce

Terka to malTerkaownicza bieszczadzka wioska, położona w dolinie rzeki Solinki, wpadającej nieopodal do Zalewu Solińskiego. Mieszka tu pięcioro myśliwych „Basiora”, bo i Dianę wśród nich mamy od wielu lat. Stromo pod górę w kierunku wschodnim pnie się zrujnowana przez opady droga, wiodąca ku granicom naszego obwodu i czterem ambonom na Rynku i Studennem. Pierwszą z nich jest ambona przy łące Pasławskiego, zbudowana przed laty przez Tomka Biernata po przyjęciu go do koła. Obszerna wewnątrz, ocieplona i wykończona bardzo solidnie chętnie wybierana jest na miejsce nocnych zasiadek, bo zwierzyny tu sporo i przeważnie coś się dzieje. Do granicy z OHZ-tem Nadleśnictwa Baligród jest stąd kilkaset metrów. Wędrujące stada żubrów i jelenie chmary są tu normalnym, codziennym, cieszącym oko widokiem.
Przy okazji remontu tej ambony zasiadał na niej Andrzej. Fragment tego, co można zobaczyć w czasie jednej tylko zasiadki, jeszcze przed zapadnięciem zmroku przedstawiają wykonane przez niego zdjęcia. I chociaż nic nie pozyskał, to oko nacieszył… A przede wszystkim wrócił do Krakowa w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.
Ambona w Terce "w remoncie"cieŁaweczka balkonowa"Salonik" czatowni
Widok z ambonyŻybry "sąsiada"Jelenie "nasze"

 

 

Cze 18 2013

Dozownik na nęcisko

Dozownik nęciskowyRozsypywanie karmy na nęcisku zawsze wiąże się ze znacznymi jej ubytkami, chociażby ze względu na wszędobylskie sójki, które w ciągu krótkiego czasu potrafią „wyczyścić” nęcisko z kukurydzy. Nie gorsze są grzywacze i inne ptactwo, które pojawia się nie wiadomo skąd po wyłożeniu karmy. Uciążliwe jest wkopywanie jej za pomocą łomu na odpowiednią głębokość, chociaż daje to dobre rezultaty.
Bieszczadzcy myśliwi często korzystają z „wynalazku”, którego autor pozostaje nieznany. Pomysł polega na dozowaniu np. kukurydzy w czasie obecności dzików na nęcisku, przy czym dozowaniem zajmują się same dziki.
W 60-cio litrowej beczce wywierciłem 35 otworów (po pięć w siedmiu rzędach) o średnicy 13 milimetrów. W dnie beczki zamocowałem zaczep, do którego zamocowana jest kilkumetrowa lina. Drugi koniec liny palikuje się na nęcisku, co uniemożliwia przetoczenie beczki poza jego powierzchnię. Kilka kilogramów kukurydzy przez dłuższy czas wysypuje się przez otwory, jeśli beczka jest przesuwana przez dziki, które szybko orientują się w zasadach pracy urządzenia. Część otworów zaślepiłem śrubami z nakrętką i podkładkami, co pozwala na regulowanie ilości wysypywania się ziaren kukurydzy, czy innej karmy zbożowej. Dla owsa i innych zbóż wystarczą otwory o średnicy 8mm, ale kukurydza „koński ząb” przez taki otwór nie przejdzie. W beczce można umieścić zegar nęciskowy i zawsze będzie wiadomo o jakiej porze nęcisko odwiedzili smakosze wykładanej karmy.
Wnetrze beczki                         Dozownik na nęcisku

Maj 20 2013

Zwiadu ciąg dalszy

Kora, śruta, melasa, wytłoki buraczane...Po tygodniowej przerwie, zachęcony słoneczną pogodą pojechałem wyłożyć zakupioną karmę i rozpocząć prace porządkowe przy dwóch ambonach w sąsiednim sektorze. Zarośnięta konstrukcja nośna butwieje od dołu grożąc całkowitym jej zniszczeniem. Chciałem też sprawdzić, jak się mają widziane tydzień temu dziki. Granulat karmy, zawierającej mieszankę kilku treściwych składników, melasy i mikroelementów wyłożyłem w ilości ok. 30 kilogramów na dwóch żerowiskach w pobliżu ambony. Aby tam dojechać, musiałem uporać się z zawałą na drodze dojazdowej. Ale to, co chciałem zobaczyć i ocenić, nie pojawiło się. Przyszły natomiast dwa jelenie-byki, które spokojnie żerowały na koniczynie górnego poletka. Trudno ocenić, po zaczątkach poroża w scypule, jakie nałożą wieńce, ale sądząc po sylwetkach będą to byki w II klasie. Było już późno (g. 20.50) i ciemno, kiedy robiłem zdjęcia. Coś tam widać, przynajmniej na jednym z nich, które – pomimo marnej jakości dołączam do wpisu jako dowód, że chwilowo wilków na Horodku nie ma. Opuszczając łowisko spotkałem także samotną łanię, żerującą na łące i mającą zapewne potomstwo, ukryte gdzieś w głębi lasu.
Granulowana karma dla dzików i żubrów   Na karmisku  19.05.2013, godz. 20.50. Dwa byki.

Zarośnięta ambona Marty Dolna  Ambona Witka przed odkrzaczeniem  Zawała na drodze

Ambona Marty Dolna po odkrzaczeniu  Po odkrzaczeniu ambony Witka

Maj 19 2013

Wiosenny zwiad

Tydzień temu odwiedziłem „swoje” gospodarstwo łowieckie na Horodku. I chociaż nie zamierzałem polować, z wyjazdu jestem bŻyto kępkoweardzo zadowolony. Na poletku dolnym żyto kępkowe zazieleniło się ładnie i przynajmniej w pierwszym okresie wegetacji da zwierzynie deser w postaci smakowitej masy zielonej. Ale, jeśli zwiedzą się o tym żubry, będzie po życie. Na górnym poletku koniczyna „wzięła się” do życia na powierzchni 2/3 areału i, jeśli nie zagłuszy ją ptasi rdest, też będzie niezłe pastwisko do żerowania. Ostatki soli włożyłem do koryta i z ambony, która jest doskonałym miejscem obserwacyjnym oczekiwałem jakichś ruchów zwierzyny. Kiedy zmierzchało już mocno, o godz. 20.00 przez buchtowiska przeszła grupa trzech dorodnych loch z tegorocznym przychówkiem, którego liczby nie sposób było ustalić. Każda locha była prowadzącą, co nie trudno było zauważyć, ale „drób” trzymał się razem, tasując się ciągle i będąc w stałym ruchu. Myślę, że było tego około 20 sztuk. To dobry prognostyk na jesień, jeśli wcześniej „wilcy” nie dobiorą się do tych przekąsek. Chyba, że stu kilogramowe lochy, działając zespołowo zdołają obronić swoje potomstwo. Oby tak było!  Zdjęcia, wykonane aparatem komórkowym z dość dużej odległości rewelacyjne nie są, ale -jak mówią – lepszy rydz, niż nic.
Lochy na życie Lochy w drodze do lizawkiKoniczyna

Kwi 28 2013

Krakowska „KNIEJA” – to się podobało!

Stoisko "Kniei"Wśród wielu wystawców X Międzynarodowych Targów Łowiectwa, Strzelectwa i Rekreacji swoją ekspozycją zachwyciła mnie krakowska „Knieja” – salon myśliwski, mający na targach niezwykle okazałą i ciekawą ekspozycję z miłą i przyjazną dla zwiedzających obsługą. Była tam największa pre"Knieja" - przymiarka do bronizentacja broni myśliwskiej Browninga i Winchestera oraz optyki Meopty i Kahles’a. Każdy mógł przymierzyć się do czego chciał, wysłuchać porad i zapoznać się z nowinkami technicznymi dot. sprzętu strzeleckiego i celowników optycznych. Sporo było również niedrogich akcesoriów i wyposażenia myśliwego. Parę zdjęć ekspozycji krakowskiej „Kniei” prezentuję tym, którzy mogą tylko zazdrościć „krakusom”, że mają taki salon u siebie. Ja zazdroszczę, bo u nas, w Bieszczadach jest pod względem zaopatrzenia „na różną kieszeń” bardzo mizernie!
Optyka i akcesoriaStanowisko BrowningaDla każdego coś dobrego 

Kwi 21 2013

W leśniczówce w Chmielu

Leśniczówka w Chmielu      Trofeistyka to istotna część kultury łowieckiej. Jest to znany sposób dokumentacji i utrwalania swoich przygód myśliwskich, które w zimowe najczęściej wieczory, przy ogniu kominka, herbatce „z prądem” wywołują wspomnienia i zachęcają do niebanalnych opowieści o ludziach, zdarzeniach, przygodach i dalekich niekiedy wyprawach łowieckich.
Chmiel to niewielka leśna osada, pięknie położona w górnym biegu Sanu, zewsząd okolona przepastnymi, dziewiczymi lasami. Na skraju tej osady jest leśniczówka. Jej architektura daleko odbiega od naszych tradycyjnych wyobrażeń o tego typu budowlach, bo jest to dość nowoczesna bryła i z zewnątrz trudno określić charakter obiektu. Jej gospodarzem jest Jan Krokos.
Mój starszy syn Maciek, rówieśnik leśniczego zwie go po prostu Jasiek, bo znają się od lat. Połączyła ich pasja wędkowania, przy czym nie chodzi o rozpowszechnione u nas „mięsiarstwo”, czyli zdobywanie białka na zaopatrzenie domu, lecz wędkarstwo sportowe, hołdujące zasadzie „złów i wypuść”, inaczej mówiąc, wędkarstwo sportowe. W rankingu Okręgu Krośnieńskiego PZW zajmują znaczącą pozycję, czego dowodem są liczne puchary i wyróżnienia zdobyte w muchowych zawodach „Grand Prix” i innych, rozgrywanych na naszych licznych, górskich łowiskach krajowych. Druga pasją Jaśka jest łowiectwo.
I ta pasja dominuje, jak się domyślam w jego zainteresowaniach, bo na ścianach gościnnego salonu widnieją liczne, dla niektórych z nas rzadkie już dzisiaj trofea. Są tu głuszce, zdobyte podczas wyprawy na Ukrainę, jest słonka, skóry wilka, rysia i bobra, medalowe czaszki bieszczadzkich drapieżników, liczne parostki kozłów i piękne, medalowe oręża naszych odyńców.
Jasiek chętniej opowiada o wędkowaniu. Bo to sport, a darowanie życia złowionym pstrągom i lipieniom przynosi większą satysfakcję niż trzepot ryby w koszyku. W łowiectwie jest inaczej. Podniesiona do oka broń nie daje zwierzynie żadnych szans. A że strzelcem jest znakomitym, polowanie dla niego to działania kończące się na przyłożeniu palca do języka spustowego. Podnosi często, strzela rzadko, bo
Medalion głuszca wskrzesić zwierzęcia się nie da. I dlatego w jego opowieściach najciekawsza jest otoczka polowania. Filmuje to, co tworzy atmosferę wypraw łowieckich i ludzi spotkanych na tych wyprawach. Pokazuje koloryt ich codziennego życia, jak wtedy, kiedy był na głuszcach pod rumuńską granicą na Huculszczyźnie. Dewizą Jaśka jest: „cokolwiek robisz, rób to dobrze”. Stąd, jak sądzę, dbałość o trofea myśliwskie i nagrody wędkarskie, których ekspozycja tworzy ciepły, swojski klimat leśniczówki w Chmielu.
Mój syn Maciek jemu zawdzięcza zainteresowanie się łowiectwem. Jeszcze w tym roku, jak dobrze pójdzie zaliczy szkolenie z podstaw łowiectwa i, być może, odbędą z Jaśkiem niejedną, ciekawą wyprawę łowiecką.
Galeria nagród wędkarskich  Złotomedalowy wilk  Wilcze trofeum
Skóra rysia  Skóra bobra   Parostki i poroża
Bóbr i wilk  Medalowy oręż  Głuszec z Ukrainy

 

Lut 18 2013

Wilcze tropy

Numer buta: 13cmWybrałem się z soboty na niedzielę na ambonę „pomieszkać” trochę, bo nie czyniłem tego rok cały z okładem. Pogoda sprzyjała, było minus dwa stopnie, prawie bezwietrznie i do północy trochę księżyca przed pierwszą kwadrą. W zasadzie nic ciekawego się nie wydarzyło, bo cały teren Horodka zdeptały wilki i to chyba one wypłoszyły wszystko, co zwykle na HoroLizawkadku bywa. Uzupełniłem więc sól w lizawce, rozsiałem na buchtowiskach trochę kukurydzy i zanęciłem lisy suchą karmą. Wilcza wataha pozostawiła odciśnięte w śniegu wyraźne tropy, z których największy liczył 13 centymetrów, bo tyle mają kluczyki samochodowe z breloczkiem. Przez poletka przeszedł gruby dzik, ale przeoranych kartofli nie tknął. Żubry, jak zwykle pokręciły się w pobliżu ambony pozostawiając olbrzymie odciski racic, zdemolowały koryto z solą i poszły gdzieś do swojej ostoi. Tylko olbrzymia sowa, wabiona w nocy piskiem myszy krążyła w pobliżu  przysiadając na barierce ambony i zabawnie kręcąc głową starała się zlokalizować źródło popiskiwania. I nic więcej się nie wydarzyło, a to, co napisane zostało na śniegu, dokumentują prezentowane zdjęcia.
Trop pojedynkaDSC01104    Koński ząb na ząb

Starsze posty «

» Nowsze posty