Archiwum miesięczne: Październik 2018

Paź 30 2018

Konserwacyjna trzebież zakrzaczeń

Przyroda nie Trzebież zakrzaczeńznosi pustki. Po wykonanym  wiosną ub. roku cięciu zakrzaczeń liściastych wokół ambony w sektorze „7” nie pozostało śladu. GWidoczność z ambony znakomitałówne kierunki celowania zostały przesłonięte nowymi pędami leszczyny, tarniny, czeremchy i innych leśnych „chwastów tak”, że widoczność z okienek ambony została mocno ograniczona. Trzeba było przed zimą ponowić cięcia tych „krzaczorów”, aby znów widoczność celu była należyta, a możliwość rykoszetowania pocisków, zagrażających bezpieczeństwu innych użytkowników lasu sprowadzona do zera.
Praca to ciężka, jak większość prac leśnych. Wykonaliśmy ją z Edkiem Wronowskim, zaopatrzonym w piłę motorową, bez której praca ta byłaby jeszcze trudniejsza.  

   

Paź 29 2018

Było uroczyście…

Komorowo. Msza hubertowskaW komorowskim „Jenocie” odbyła się w sobotę 27 października sympatyczna uroczystość, związana z 65-leciem Wojskowego Koła Łowieckiego Nr 137, połączona z tegorocznym świętem naszego patrona. Po mszy, odprawionej przy zaimprowizowanym w stodółce ołtarzu grupa ponad sześćdziesięciu myśliwych koła i zaproszonych gości z innych kół, podzielona na trzy zespoły ruszyła w knieję przy niezłej jak na tę porę roku pogodzie. Polowałem w lasach Zalesia, a św. Hubert nie skąpił mi okazji do strzałów, dzięki czemu zostałem Królem Pudlarzy, bowiem dwa wykładane dziki poszły jak przyszły – żywe i zdrowe. Mój sąsiad z lewej trafił dwie sztuki i został Królem Polowania. Co ciekawsze, były to moje dwa pierwsze pudła do dzików na zbiorówkach i od razu taki sukces!!! Tym większy, że byłem dwukrotnie odznaczany na tej imprezie, bowiem Kapituła Odznaczeń WKŁ Nr 137 „Jenot” odznaczyła mnie medalem „Za zasługi dla Koła”, co osłodziło nieco goryczkę spowodowaną pierwszym zdobytym odznaczeniem. Dziki też miały swój sukces. Posłały do lecznicy trzy pieski na plastyczne cerowanie, a kol. łowczego do szpitala po ataku odyńca, osaczonego przez psy.  
Potem była tradycyjna biesiada w Sielcu, gdzie się wspominało dawne dzieje i „polewało”, jak za starych dobrych czasów.  
I szkoda tylko, że następnego dnia, w niedzielę, musiałem wracać do Sanoka. 
A dziękując komorowskim myśliwym za zaproszenie mnie na tę uroczystość życzę im DARZ BÓR na wiele, wiele lat przy obfitości lasów i suto zastawionych stołach!
Komorowo. PokotKomorowo. Król Pudlarzy (drugi z kewej)Komorowo. Dwaj krolowie (drugi i trzeci z lewej)Komorowo. Dekoracja zasłużonychKomorowo. Biesiada. Bracia Kaziu i Heniu GregorkowiekKomorowo. Na sali biesiadnej

 

 

 

Paź 13 2018

Dobry humor Pana Boga

Widok z Gór Słonnych Mój kolega Leszek zwykł mawiać, że Bieszczady tworzył Pan Bóg w dniu, kiedy miał bardzo dobry humor. Od lat podziwiam to dzieło tworzenia o niespotykanym gdzie indziej pięknie i zastanawiam się, jaka była pogoda wówczas i jakaż to była pora roku. Wychodzi na to, że była to jesień w połowie października, A rok? Rok jest mało ważny, bo w Bieszczadach o tej porze wybuchają rok w rok balony z farbami i niczym fajerwerki niebo, tak i one pokrywają wszystko, co było zielone, tworząc barwny kobierzec traw i liści. Pięknu tego dzieła  oprzeć się nie sposób. A kto twierdzi, że nie robi to na nim specjalnego wrażenia powinien leczyć daltonizm, jeśli jest to wada, którą leczyć się udaje.
W taki właśnie dzień, podobny do dnia tworzenia wybrałem się na wycieczkę w okolice Arłamowa, będącego kiedyś łowieckim księstwem płk. Doskoczyńskiego. Pełno tu ambon, lizawek i innych urządzeń łowieckich, dobrze świadczących o gospodarzach tego obwodu. Lasy pełne gPokonany przez wilkirzybów, głównie borowików i rydzów. W lasach cisza po rykowisku, na którym zdarzały się ostre walki konkurentów o względy potulnych łań. Zdarzają się również zrogowane byki, które nie mają szans na przeżycie, bo liczne bieszczadzkie drapieżniki też przecież pożywić się muszą. 
I tutaj Panu Bogu coś się albo nie udało, albo „wilcy się zbuntowały” i przestały żreć zwiędłą o tej porze roku trawę, bo – jak twierdzą Świadkowie Jehowy – kiedyś tak właśnie było. 
Pogodna, ciepła jesień to najlepszy czas na przyjazd w Bieszczady. Bo lato, też przecież urokliwe tutaj jest dla wielu z nas zbyt męczące, upalne, gwarne i hałaśliwe. A jesień – to czas kontemplacji tego, co z pewnością Panu Bogu się – w odniesieniu do Bieszczad – udało!!                                                                                              
Widok na wysokie partie BieszczadBieszczadzkie borowiki Ambonka kolo Grąziowej