Archiwum miesięczne: Wrzesień 2018

Wrz 28 2018

Antoś i jego byk

Tuż po strzale Dziś przed południem Antek, mój dobry kolega przysłał mi zdjęcia utrwalające efekt polowania na rykowisku, które właśnie dobiega końca. Byk, którego pozyskał parę dni temu rano, to efekt trudnego, dalekiego podchodu po oszronionych trawach odkrytej bieszczadzkiej połoniny. To obustronnie widliczny dziesiątak, a więc byk selekcyjny, ale – przyznacie – ładny!
Wczorajsze podchody były udane, ale tylko dla fotografa, ponieważ byk był obustronnie koronnym dziesiątakiem, młodym jeszcze, bo bez nadoczniaków. Nagrodą za udane rykowiskowe podchody jest zdjęcie z uwiecznionym zachodem słońca pod bieszczadzki horyzont.
Gratuluję Antkowi sukcesu, a kol. Robertowi Dymkowi (na zdjęciu z lewej) cierpliwości w oczekiwaniu na swój łowiecki sukces.
Mlody, obustronnie koronnyZachod slońca w Bieszczadach

 

Wrz 28 2018

Jesienne remonty

Remont wysokiej zwyżkiPogodna jesień to dobry czas na przeprowadzenie koniecznych remontów urządzeń łowieckich. Zwyżki, ambony i paśniki, narażone na działanie wszechobecnej wilgoci, pomimo częstego konserwowania butwieją, a to może być przyczyną wypadków lub całkowitej utraty ich funkcji. Po remoncie
Zbudowana kilka lat temu zadaszona zwyżka na Horodku Dolnym nie oparła się chorobom drewna i w tym roku koniecznym stało się usunięcie starej drabiny i dostawienie nowej, wykonanej z grubych żerdzi i solidnych szczebli, przytwierdzanych odpowiednio mocnymi i długimi wkrętami.
Remont przeprowadził Andrzej, a ja służyłem jako pomoc typu 3P: „przynieś, podaj, pozamiataj”. Dlatego na zdjęciach jest tylko Andrzej, jako główny wykonawca i wła- ściciel polowego warsztatu naprawczego. Niech służy myśliwym do polowań i obserwacji zwierzyny przez kilka następnych lat.                                                                         

 

Wrz 21 2018

Gościnna ambona

Będąc w goś1. Wybór miejsca posadowieniacinie na Mazowszu, wspólnie z synem ufundowaliśm2. Gotowa do transportuy ambonę sympatycznym Kolegom z koła LOT-HAZ i posadowiliśmy ją w miejscu, gdzie od dłuższego już czasu obserwujemy ciąg czarnego zwierza na uprawy polowe.   Miejsce jest urocze, nadaje się  nie tylko do polowania z zasiadki, lecz również do obserwacji zwierzyny, której akurat w tym miejscu jest sporo. Naszym wysiłkom przyglądała się ciekawie para łosi, pozostająca długi czas w odległości nie większej niż 120 metrów. Postawieniem ambony do pionu zajmował się głównie Andrzej Gąsior, który wraz z ojcem Stefanem jest jej konstruktorem i wykonawcą.   
Życzymy Kolegom miłych chwil na tej przestronnej ambonie, udanych łowów i dobrego wypoczynku w łowisku.  
3. Na miejscu posadowienia4-4. Przygotowania do podniesienia5. W górę
 7. Prezentuje się doskonale8. I po robocie                           

Wrz 14 2018

Krośnieński wernisaż

Na wystawieZgodnie z wcześniejszymi planami 12 września w Krośnieńskiej Bibliotece Publicznej otwarta została wystawa moich prac, zatytułowana NATURA I ARCHITEKTURA. Na wernisaż przybyła niewielka grupka miłośników malarstwa olejnego, która zrezygnowała z odbywającej się w pobliskiej Korczynie dużej imprezy kulturalnej, mającej dużo większą rangę niż skromna prezentacja amatorskiej twórczości malarskiej.
Na wystawie zaprezentowałem w sumie 30 obrazów tworzących dwie kolekcje tematyczne, którym jestem dość wierny od kilku lat: Kustosz wystawy Jolanta ŁachNATURA – a ściślej portrety zwierząt łownych w ich naturalnym środowisku i ARCHITEKTURA – jako dość wierne przedstawienie starych obiektów sakralnych w postaci drewnianych cerkiewek południowo-wschodniej Polski i przydrożnych kapliczek, które przetrwały wojenne zawieruchy stanowiąc znakomite ukraszenie rodzimego pejzażu.
Zarówno pierwszy, jak i drugi temat jest bardzo szeroki, więc przedstawione prace stanowią niewielką część wszystkich prac, które poświęciłem temu pięknu, pięknu przyrody i dzieła ludzkich rąk.

NaturaArchitekturaNatura
Architektura NaturaNatura

 

   

Wrz 10 2018

TEST na osteoporozę

Jednym z wielu sposSzerszenie "testowe"obów sprawdzenia stanu swojego układu kostnego jest test, który jest stuprocentowo pewny. Wykonuje się go przy pomocy ambony z nie zawsze lubianymi przez nas lokatorami.
Znalezienie ambony z „banią” (czyt. gniazdem) szerszeni nie powinno sprawić kolegom kłopotu, ponieważ jest to okres szczególnie intensywnego ich rozwoju. A że wybierają myśliwskie ambony w rejonach ich licznego występowania, to rzadko która pozbawiona jest żądlącego, trudnego we współżyciu współlokatora, nie tolerującego w żaden sposób obecności innych użytkowników ambony.
               TEST polega na tym, że udając ślepego wdrapujemy się na ambonę czym doprowadzamy do wściekłości szerszenie, masowo atakujące nas zewsząd. Właściwą naszą reakcją jest spontaniczna ucieczka, koniecznie przy założeniu, że się zapomniało, gdzie się znajdujemy. Wystarczy jeden krok poza drabinę i test kończy się szybko, cztery metry niżej, przy czym dźwięk (sygnał) jego zakończenia jest podobny do upadku worka kartofli z odpowiednio dużej wysokości.
Jeśli po odzyskaniu świadomości wstaniecie o własnych siłach i dojdziecie do odległego o dwa kilometry domu nie wzywając „erki” przez komórkę, toście chłopy na schwał i osteoporozy nie macie!!
Test jest niezawodny, ponieważ zupełnie dobrowolnie poddałem się niemu 9 września około południa.
Żyję i poruszam się o własnych siłach i nawet do głowy mi nie przychodzi, by potwierdzić osiągnięty wynik jakąś inną metodą.
Polecam wszystkim odważnym, bowiem jedyna rzecz bolesna, która może się Wam przytrafić to możliwy przypadek, gdy szerszeń użądli Was w twarz, a konkretnie w okolice oka. Jeśli nie pojawi się opuchlizna, to macie zaliczony drugi test na uczulenie na szerszeniowy jad. Jak widać, korzyść jest podwójna, a koszty praktyczne żadne. Można na tym również zarobić, sprzedając pomysł Ministerstwu Zdrowia Publicznego.
Chyba, że wynik będzie pozytywny. 
A jeżeli zdecydujecie się poddać testowi podczas polowania, nie zapomnijcie o rozładowaniu brońi!!!

 

   

Wrz 10 2018

MIREK – artysta i myśliwy

MIREK - okladka książkiPięć lat temu Agencja Wydawnicza AGAR uczciła 90-lecie PZŁ wydaniem książki o Mirosławie Pokorze, znakomitym rysowniku i ilustratorze wielu książek i wydawnictw, w  niewielkim nakładzie 1000 egzemplarzy, której próżno dziś szukać w księgarniach. Jej pomysłodawcą był Andrzej Arcimowicz, jego przyjaciel „od zawsze”, współpracownik i towarzysz wspólnych wypraw na polowania lub na ryby. Zaproponował on kilku przyjaciołom napisanie wspomnień o Mirosławie, z którzy również z Nim pracowali, polowali lub w inny sposób miło spędzali czas. Tak powstał zbiór pięciu wspomnień uzupełniony notką biograficzną, dającą garść wiedzy o ponad czterdziestoletnim ilustratorze „Łowca Polskiego”. Czyta się ją wspaniale, ponieważ jest to lekka, anegdotyczna w treści opowieść o myśliwym, dla którego dewizą było powiedzenie:„robota nie zając, nie ucieknie, a do lasu trzeba przecież pojechać”. Książka jest bogato ilustrowana dowcipnymi rysunkami bohatera wspomnień i zdjęciami, najczęściej dobranymi ich treści. Był niezwykle płodnym artystą, który wypracował swój rozpoznawalny styl, po którym można bez najmniejszego trudu rozpoznać autora, w zasadzie niemożliwy do naśladowania.
Jak twierdzi Andrzej Arcimowicz, pewna część nakładu powinna znajdować się jeszcze w redJedna z woelu ilustracji książki "MIREK"akcji „Braci Łowieckiej”, a możliwe jest również, że jej niewielka część jest także w Wydawnictwie AGAR.
Myślę, że powinien mieć ją każdy kolekcjoner literatury łowieckiej. To doskonała lektura na wyprawy łowieckie, ponieważ warto do niej powracać, aby uprzyjemnić sobie chwile na ambonie, myśliwskiej kwaterze lub przy lampce wina przy kominku w chłodne zimowe wieczory.
Zainteresowanym podaję adres Agencji Wydawniczej AGAR: wydawnictwo.agar@gmail.com
Znalezienie kontaktu z Redakcją „BŁ” nie sprawi Kolegom, jak myślę, żadnego kłopotu.
Życzę miłej lektury!